Od lat wraca ten sam temat: niezamknięte plany lotu - setki „problemów” rocznie. A potem pojawia się sugestia, że piloci powinni się po prostu bardziej pilnować.
Tyle że w wielu przypadkach problem nie zaczyna się w powietrzu. Zaczyna się w procedurze.
Plan lotu VFR w dzień – narzędzie używane na siłę
W tych przypadkach plan lotu ma sens operacyjny.
Problem pojawia się wtedy, gdy próbuje się z niego zrobić obowiązkowy dokument dla zwykłych lotów VFR w dzień – nawet wtedy, gdy jego funkcja operacyjna jest znikoma albo żadna.
Co naprawdę mówi Rozporządzenie (UE) 923/12 (SERA)
SERA.4001 lit. a) wyjaśnia, czym jest plan lotu. Może on obejmować:
To bardzo ważne zdanie, bo pokazuje konstrukcję całego systemu.
Plan lotu nie musi zawsze obejmować całej trasy i nie musi zawsze zawierać pełnego zestawu danych. Może dotyczyć tylko konkretnej czynności ATS.
Dopiero lit. b) tego przepisu wskazuje sytuacje, w których plan lotu jest obowiązkowy – przede wszystkim dla lotów IFR, lotów przekraczających granice państwowe czy lotów nocnych poza sąsiedztwem lotniska.
W tym katalogu nie ma ogólnego obowiązku składania planu lotu dla każdego lotu VFR w dzień bo jego część przebiega w przestrzeni kontrolowanej.
Interpretacja prezentowana w AIP Polska de facto rozszerza obowiązek wynikający z SERA, choć przepisy unijne takiego obowiązku nie przewidują. Dopuszczają one sytuację, w której plan lotu obejmuje tylko część operacji i zawiera ograniczony zakres informacji, przekazywany bezpośrednio do organu ATS w celu wykonania konkretnej czynności, takiej jak start z lotniska kontrolowanego, lądowanie czy przecięcie przestrzeni kontrolowanej.
W praktyce oznacza to, że system wymusza składanie dokumentu, który w danej operacji nie pełni żadnej realnej funkcji operacyjnej – a następnie generuje „problemy”, gdy dokument ten nie zostanie formalnie zamknięty.
Przykład - Start z lotniska kontrolowanego
W analizowanej sytuacji mówimy o starcie z lotniska w przestrzeni klasy D.
Statek powietrzny od początku pozostaje w łączności z ATC. Cała operacja odbywa się pod kontrolą organu służb ruchu lotniczego.
Dlatego argumenty o „zatłoczonym FIS” w ogóle tu nie pasują.
Jeżeli potrzebne są informacje o locie, mogą one zostać przekazane bezpośrednio do ATS, nawet przez radio. SERA wprost dopuszcza taką formę przekazania planu lotu.
Ile niepotrzebnych planów planów lotów jest dziennie składane? Potem część z nich nie jest też zamykana.
Jak robią to inni
W wielu państwach europejskich stosuje się prostszą interpretację SERA.
Na przykład w Czechach AIP wprost wskazuje, że plan lotu VFR nie jest wymagany dla wielu lotów krajowych wykonywanych w dzień w przestrzeni G i E, nawet gdy obejmują wloty lub wyloty z CTR/TMA klasy D – o ile pilot nie potrzebuje służby alarmowej.
Krok dalej - wykorzystanie technologii
Jest też rozwiązanie dużo prostsze niż kolejne dyskusje o „kulturze GA”.
PAŻP od lat inwestuje w różnego rodzaju aplikacje i narzędzia informatyczne – często takie, których praktyczna użyteczność dla pilotów bywa dyskusyjna, a mogłaby po prostu udostępnić proste narzędzie do zamykania planu lotu.
Jeżeli plan lotu znajduje się już w systemie, a pilot jest wcześniej zweryfikowany – na przykład przez rejestrację w IWB – wystarczyłoby umożliwić jego zamknięcie poprzez podanie znaków wywoławczych i danych dowódcy statku powietrznego. Możliwość zamknięcia planów złożonych przez IWB za pomocą tej aplikacji to za mało, warto byłoby uzupełnić tą aplikację o możliwość zamknięcia FPL złożonego inną drogą.
Dzięki temu można byłoby w prosty sposób zamknąć także plan lotu złożony telefonicznie, bez telefonów i bez szukania właściwego numeru.
Jedno przypomnienie, jedno kliknięcie – i sprawa jest załatwiona.
To rozwiązanie byłoby znacznie bardziej adekwatne do współczesnych realiów operacyjnych niż obecny model, który opiera się na pamięci pilota i ręcznym zamykaniu planu przez telefon. Mamy XXI wiek.
Na koniec
Dobry system działa nawet wtedy, gdy użytkownik zapomni o drobnym kroku proceduralnym.
Zły system liczy takie zapomnienia i robi z nich problem statystyczny.
Dlatego pytanie nie brzmi:
dlaczego piloci nie zamykają planów lotu.
Tylko:
dlaczego system wymaga planu lotu tam, gdzie nie ma on żadnej funkcji operacyjnej – i dlaczego w XXI wieku nadal trzeba go zamykać telefonem.
Wystarczy zadzwonić?
Tylko że:
najpierw tworzymy obowiązek tam, gdzie nie jest potrzebny,
a potem rozwiązujemy go technologią z XX wieku.
Może warto odwrócić tę kolejność.
Skoro liczba niezamkniętych planów lotu rośnie, to zamiast powtarzać, że „piloci powinni się pilnować”, warto w końcu przyjrzeć się temu, co w systemie generuje ten problem.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz