„Po co pytać w necie, skoro można zapytać u źródła – w ULC?”



Takie pytanie zadał na forum jeden z czytelników.

Bez złośliwości. Bez tezy. Zwyczajnie.

I uczciwie mówiąc — to bardzo dobre pytanie.

Bo intuicja podpowiada coś prostego: skoro jest urząd, skoro ma kompetencje, skoro działa za publiczne pieniądze, to po co krążyć po forach i mediach, zamiast zapytać u źródła, czyli w Urząd Lotnictwa Cywilnego?

Jak to wygląda w idealnym świecie

W idealnym świecie mechanizm jest oczywisty:

Masz wątpliwość → pytasz urząd → dostajesz jasną, logiczną i aktualną odpowiedź → działasz bezpiecznie → nikt nie robi ci zarzutów.

Urząd:

  • zna przepisy,

  • zna orzecznictwo,

  • wie, jak stosuje się prawo UE w innych krajach,

  • i bierze odpowiedzialność za to, co pisze.

W takim świecie pytanie zmniejsza ryzyko, a nie je zwiększa.

Jak wygląda to w praktyce

W praktyce pytanie do ULC bardzo często nie zamyka tematu, tylko go otwiera.

Najbardziej prawdopodobne jest, że ULC ograniczy się do powołania na orzecznictwo wyłączające wykładnię prawa z zakresu informacji publicznej, co w praktyce zmusi obywatela do samodzielnego poszukiwania podstaw faktycznych działań organu.

Nawet jeśli dostaniesz odpowiedź  to bywa ona:

  • wymijająca,

  • nie na temat,

  • niespójna logicznie,

  • oparta na nieaktualnych przepisach,

  • oderwana od aktualnego orzecznictwa,

  • kompletnie nieuwzględniająca tego, że to samo prawo UE w innych krajach działa inaczej.

Formalnie: odpowiedź jest.
Praktycznie: zostajesz z nią sam.

Największe ryzyko, o którym mało kto mówi

Odpowiedź urzędu może realnie zaszkodzić.

Po pierwsze — przez dokładanie obowiązków, których w przepisach nie ma.
Robisz „więcej, niż trzeba”, bo tak napisał urząd. A potem przy zdarzeniu ktoś pyta: na jakiej podstawie prawnej?

Po drugie — przez sugerowanie uprawnień, których w rzeczywistości nie masz.
Dobrym przykładem skutków takiej praktyki są statki powietrzne OPT o masie do 600 kg, funkcjonujące bez certyfikacji EASA. W obrocie administracyjnym sprawiają wrażenie „dopuszczonych”, choć ustawa – Prawo lotnicze wiąże kluczowe uprawnienia z masą 495 kg i rozporządzenia nie mogą tej granicy zmienić. Nie istnieje więc ustawowa podstawa ani do wykonywania lotów na świadectwie kwalifikacji, ani do poświadczania ich obsługi technicznej, jednak Urząd Lotnictwa Cywilnego nie dostrzega w tym przeszkód prawnych i w praktyce toleruje taki stan. Iluzja legalności utrzymuje się do momentu zdarzenia lub sporu z ubezpieczycielem, gdy okazuje się, że korzystano z uprawnień, które w sensie prawnym nigdy nie istniały.
Działasz w dobrej wierze, a przy szkodzie ubezpieczyciel sprawdza nie pismo urzędu, tylko literalny przepis. I na tym rozmowa się kończy.

I wtedy nagle okazuje się, że pismo z ULC:

  • nie jest źródłem prawa,

  • nie wiąże sądu,

  • nie interesuje ubezpieczyciela.

Dlatego pytanie „w necie” w ogóle się pojawia

Nie dlatego, że ludzie są leniwi albo niepoważni. 
Tylko dlatego, że wiedzą jedno:

ULC nie jest źródłem prawa.
ULC jest jego wykonawcą. I to wszystko.

Rozbieżność między stanowiskiem ULC a obowiązującym prawem to nie „moja opinia”. To wniosek, który wynika z orzecznictwa sądów oraz z oficjalnych stanowisk i opinii: prawników,  Rzecznika Praw Obywatelskich, EASA i nawet Ministerstwa Infrastruktury.

Dlatego rozsądna kolejność wygląda inaczej, niż podpowiada intuicja:

  1. Najpierw przepisy – krajowe i unijne.

  2. Potem orzecznictwo – bo ono pokazuje, jak prawo działa naprawdę.

  3. Dalej praktyka w innych państwach UE.

  4. Potem media branżowe i analizy, które operują argumentami, a nie „stanowiskiem”.

  5. A dopiero na końcu — ULC, pomocniczo, z pełną rezerwą.

Odpowiedź na pytanie czytelnika

Po co pytać w necie, skoro można u źródła?

Bo pytanie „u źródła”:

  • nie daje ochrony,

  • nie daje pewności,

  • i bywa zwyczajnie niebezpieczne, jeśli potraktuje się je jako podstawę działania.

A fora, media branżowe i publiczna dyskusja — paradoksalnie — częściej zmuszają do konfrontacji odpowiedzi z przepisami i orzecznictwem.

I dlatego stare powiedzenie w lotnictwie nabiera nowego znaczenia:

W idealnym świecie — kto pyta, ten wie.
W praktyce — kto pyta, ten musi sprawdzić sam. Trzy razy.

💬   Nie zapomnij również, zerknąć od czasu do czasu na konto na facebook.com/avialawpl 😏 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz