Bez złośliwości. Bez tezy. Zwyczajnie.
I uczciwie mówiąc — to bardzo dobre pytanie.
Bo intuicja podpowiada coś prostego: skoro jest urząd, skoro ma kompetencje, skoro działa za publiczne pieniądze, to po co krążyć po forach i mediach, zamiast zapytać u źródła, czyli w Urząd Lotnictwa Cywilnego?
Jak to wygląda w idealnym świecie
W idealnym świecie mechanizm jest oczywisty:
Masz wątpliwość → pytasz urząd → dostajesz jasną, logiczną i aktualną odpowiedź → działasz bezpiecznie → nikt nie robi ci zarzutów.
Urząd:
zna przepisy,
zna orzecznictwo,
wie, jak stosuje się prawo UE w innych krajach,
i bierze odpowiedzialność za to, co pisze.
W takim świecie pytanie zmniejsza ryzyko, a nie je zwiększa.
Jak wygląda to w praktyce
W praktyce pytanie do ULC bardzo często nie zamyka tematu, tylko go otwiera.
Najbardziej prawdopodobne jest, że ULC ograniczy się do powołania na orzecznictwo wyłączające wykładnię prawa z zakresu informacji publicznej, co w praktyce zmusi obywatela do samodzielnego poszukiwania podstaw faktycznych działań organu.
Nawet jeśli dostaniesz odpowiedź to bywa ona:
wymijająca,
nie na temat,
niespójna logicznie,
oparta na nieaktualnych przepisach,
oderwana od aktualnego orzecznictwa,
kompletnie nieuwzględniająca tego, że to samo prawo UE w innych krajach działa inaczej.
Największe ryzyko, o którym mało kto mówi
Odpowiedź urzędu może realnie zaszkodzić.
I wtedy nagle okazuje się, że pismo z ULC:
nie jest źródłem prawa,
nie wiąże sądu,
nie interesuje ubezpieczyciela.
Dlatego pytanie „w necie” w ogóle się pojawia
Dlatego rozsądna kolejność wygląda inaczej, niż podpowiada intuicja:
Najpierw przepisy – krajowe i unijne.
Potem orzecznictwo – bo ono pokazuje, jak prawo działa naprawdę.
Dalej praktyka w innych państwach UE.
Potem media branżowe i analizy, które operują argumentami, a nie „stanowiskiem”.
A dopiero na końcu — ULC, pomocniczo, z pełną rezerwą.
Odpowiedź na pytanie czytelnika
Po co pytać w necie, skoro można u źródła?
Bo pytanie „u źródła”:
nie daje ochrony,
nie daje pewności,
i bywa zwyczajnie niebezpieczne, jeśli potraktuje się je jako podstawę działania.
A fora, media branżowe i publiczna dyskusja — paradoksalnie — częściej zmuszają do konfrontacji odpowiedzi z przepisami i orzecznictwem.
I dlatego stare powiedzenie w lotnictwie nabiera nowego znaczenia:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz