Lotnictwo zna wiele paradoksów, ale ten zasługuje na osobny rozdział w podręczniku „Just Culture w praktyce”.
Dwóch panów, konflikt jakich wiele. Jeden wpada na „genialny” pomysł:
Zgłoszę kolegę do CBZ/ULC – przecież to brzmi jak donos idealny.
Dołożę jeszcze zawiadomienie do prokuratury, żeby go dobić.
Plan prosty, jak budowa cepa. Ale… nie przewidział jednego szczegółu.
Bo co mówi prawo?
👉 Art. 212a Prawa lotniczego i rozporządzenie (UE) 376/2014:
Ochroną objęty jest zgłaszający,
…ale także osoba wskazana w zgłoszeniu.
Czyli: jeśli zgłoszenie trafi do systemu, zanim organy same coś wykryją – to zarówno autor, jak i „bohater zgłoszenia” zyskują immunitet.
Co zrobiła prokuratura?
„Donosiciel” myślał, że zaszkodzi przeciwnikowi. Tymczasem wyciągnął nad nim… parasol ochronny 🌂.
Morał
Praktyczna rada ✍️
Lepiej więc „dmuchać na zimne” i wypełnić raport, niż ryzykować, że ktoś inny zrobi to za nas.
Donosicielstwo a uczciwe zgłaszanie
Warto dodać, że w lotnictwie donosicielstwo jest bardziej rozwinięte niż w wielu innych branżach – często ktoś poczuwa się bardziej do dbania o cudze bezpieczeństwo niż o własne.
❌ Nie należy tego mylić z uczciwym zgłaszaniem zdarzeń w dobrej wierze (Just Culture).
✅ To drugie buduje bezpieczeństwo i chroni wszystkich.
❌ To pierwsze – zwykle obróci się przeciwko autorowi donosu.
Źródłem zgłoszeń nie powinny być:
„chęć przycięcia skrzydeł konkurentowi” ✈️
„potrzeba ustawienia kogoś do pionu”
„frustracja, że ktoś znalazł inny sposób działania”
„mentalność: skoro ja musiałem tak, to on też musi”
„pilnowanie cudzych błędów zamiast własnego bezpieczeństwa”
👉 Bo to nie ma nic wspólnego z budowaniem kultury bezpieczeństwa.
👉 Prawdziwe zgłoszenie zdarzenia powinno wynikać z troski o realne ryzyko dla bezpieczeństwa lotniczego, a nie z emocji czy osobistych porachunków.
📝 Case opisany na podstawie wpisu na moim FB Mecenasa Mikołaja Doskocza autora bloga „Lataj legalnie”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz