Minimalne wysokości lotów nad "miastami". Sezon 5 odc. 1. MI i ULC prezentują nowe strefy ograniczone. Proszę RPO o pomoc.

 🔍 O co chodzi?

Ministerstwo Infrastruktury próbuje wprowadzić do prawa nowe strefy ograniczone (R) nad miastami, twierdząc, że to „dostosowanie do innych krajów UE” i „doprecyzowanie obowiązujących przepisów”.
Brzmi dobrze – dopóki nie zajrzymy głębiej.

Problem polega na tym, że:

  • poprzedni przepis o lotach nad miastami był nieskuteczny i niestosowalny – sądy jasno stwierdziły, że nie obowiązywał,

  • nie było żadnych analiz hałasu, tras przelotów, ryzyka, izofonów ani danych GIS,

  • wysokości ustalono arbitralnie: Warszawa 7100 ft, Kraków 6200 ft, Katowice 4900 ft, Gdańsk 4200 ft – bez jakiegokolwiek uzasadnienia technicznego,

  • a ratio legis projektu brzmi jak z kabaretu: „bo inne kraje tak mają” i „bo poprzedni przepis był nieskuteczny”, mamy dać wybranemu elektoratowi "dodatkową ochronę" przed wymyślonym zagrożeniem..

    Minister Maciej Lasek przejdzie do historii nie jako naukowiec, ale jako autor „stref Laska” — projektu, który z nauką i inżynierią ma wspólne tyle, co linijka z kompasem.
    Zamiast badań, pomiarów i danych — mamy Excel i geometryczne fantazje. Zamiast inżynierii lotniczej — inżynierię absurdu. 

     

    📄 Dlaczego czuję się oszukany

    Bo w sierpniu 2024 r. otrzymałem oficjalną odpowiedź na moją petycję z marca 2024 r. (znak: DL-2.0530.1.2024), podpisaną przez ministra Macieja Laska.
    W tym piśmie Ministerstwo zapewniało, że petycja została „częściowo uwzględniona”, a resort „podjął działania w sprawie wątpliwości prawnych” dotyczących rozporządzenia z 2019 r.
    Z uzasadnienia wynikało wprost, że celem miało być uchylenie § 3 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia, czyli właśnie tego przepisu o lotach nad miastami, który wcześniej sądy uznały za nieskuteczny.

    Tymczasem dziś — zamiast jego usunięcia — minister Lasek forsuje nowy, jeszcze bardziej absurdalny przepis w tej samej materii, próbując zalegalizować to, co wcześniej nie działało.
    Obiecano naprawę prawa, a otrzymaliśmy jego reanimację w jeszcze gorszej formie.

    Co więcej, w piśmie z sierpnia 2024 r. Ministerstwo wyraźnie wskazywało, że strefy miałyby obejmować jedynie miasta liczące co najmniej 500 tys. mieszkańców.
    Tymczasem w projekcie pojawił się „obszar Górnośląski”, czyli sztuczna konstrukcja łącząca wiele mniejszych miast, które indywidualnie nie spełniają tego kryterium.
    W praktyce więc zamiast „największych miast” mamy strefę nad całym regionem, bez podstaw demograficznych i bez związku z ruchem lotniczym.
    To pokazuje, że ministerstwo złamało własne założenia – i że projekt nie wynika z żadnych analiz, tylko z polityczno-administracyjnego wygodnictwa.

    Dodatkowo, granice nowych stref niemal dokładnie pokrywają się z dawnymi, nieskutecznymi ograniczeniami z 2019 roku, które sądy uznały za nieobowiązujące.
    Nie przeprowadzono żadnych nowych pomiarów ani konsultacji – po prostu przerysowano stare linie na nową mapę.
    To nie jest reforma, tylko powrót do martwego przepisu pod nową nazwą.

    Od sierpnia 2024 r. nie kiwnięto palcem, by naprawdę naprawić prawo, które sam minister uznał za wątpliwe.
    Nie było żadnych analiz, żadnych danych, żadnego dialogu z ekspertami.
    Po roku milczenia pojawił się projekt niemal identyczny z tym, który miał zostać uchylony.
    To nie „dostosowanie do UE” — to oszukanie obywateli, którzy w dobrej wierze składali petycje, licząc na przywrócenie praworządności i zdrowego rozsądku w prawie lotniczym.

     


⚖️ Co napisałem do RPO?

W skrócie: poprosiłem o interwencję.
Bo jeśli celem ustawy jest określony w art. 119 ust. 4 Prawa lotniczego (obronność, bezpieczeństwo publiczne, przyroda, bezpieczeństwo ruchu lotniczego), to projekt Laska nie realizuje żadnego z nich.

To, co robi, to raczej:

  • obejście wcześniejszych wyroków,

  • stworzenie nowego narzędzia do represjonowania pilotów,

  • i legitymizacja urzędniczej wygody pod hasłem „ochrony mieszkańców przed hałasem” — choć hałasu nikt nie zmierzył.

W praktyce będzie to system, w którym urzędnik porówna wysokość z GPS do tabelki w Excelu i złoży doniesienie, że pilot „naruszył zakaz lotu nad miastem”.

 

🔔 Co już zrobiłem wcześniej

To nie jest spontaniczna akcja. Wymuszałem działania od dawna:

  • złożyłem zawiadomienie do Komisji Europejskiej w sprawie naruszeń prawa UE w polskich regulacjach dot. lotów nad miastami,

  • Komisja podjęła interwencję – i to była realna dźwignia, bez której nadal tkwilibyśmy w fikcji, że nieważne przepisy „obowiązują”.

 



💬 Ratio legis? Nie ma.

Ratio legis to nie „bo inne kraje tak mają”.
Ratio legis to nie „bo coś wcześniej nie działało”.
Ratio legis to interes publiczny: bezpieczeństwo, przyroda, obronność lub porządek ruchu lotniczego.
Tymczasem strefy Laska nie chronią niczego – ani ludzi, ani przyrody. Chronią tylko administrację przed koniecznością myślenia.


📩 Co dalej?

Czekam na reakcję RPO. Teraz — z uwagi na trwające konsultacje — Rzecznik nie ma podstaw do interwencji, ale zapowiedział monitoring. Jeśli rozporządzenie przejdzie w obecnej formie, będą podstawy do skargi do KE albo do wskazania w istniejącej skardze, że problem nie został w pełni rozwiązany.  Pismo do RPO to nie formalność, tylko realny krok przeciw urzędowemu science fiction w prawie lotniczym.

🧠 Strefy Laska – bo w Polsce nawet powietrze trzeba ograniczyć rozporządzeniem.

 

 
#PrawoLotnicze #StrefaLaska #ULC #SERA #Lotnictwo #RPO #BurakiChronione #Art119ust4

 

Nie zapomnij również, zerknąć od czasu do czasu na konto na facebook.com/avialawpl 😏

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz