Jednostka Terenowa ULC w Chełmie – MIŚ na miarę bezczelności pracowników niższego szczebla ULC

 


Decyzja o otwarciu jednostki terenowej Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC) w Chełmie to nic innego jak „Miś” na miarę bezczelności i bezkarności urzędników, którzy nauczyli się manipulować przełożonymi w ULC, Ministrem Maciejem Laskiem oraz Kancelarią Prezesa Rady Ministrów (KPRM). Zamiast podjąć racjonalną, dobrze uzasadnioną decyzję, administracja publiczna zamienia sprawę w próbę udowodnienia, że jest nie tylko nieefektywna, ale również odporna na jakiekolwiek próby rozliczenia.


O co chodzi?

Nowa jednostka terenowa ULC w Chełmie ma pełnić rolę dodatkowego miejsca do przeprowadzania egzaminów teoretycznych i wydawania licencji. Podkreślam, że chodzi o jednostkę dodatkową, a nie zastępującą centralę w Warszawie; Ministerstwo zwracało mi uwagę na jednoznaczne podkreślenie tej intencji. Jednostka pierwotnie nie miała mieć nic wspólnego z Państwową Akademią Nauk Stosowanych (PANS) w Chełmie, a przynajmniej żaden z urzędników ULC ani Ministerstwa oficjalnie tego nie komunikował. Dopiero w dniu otwarcia, tj. 23 kwietnia 2025 r., ULC oficjalnie poinformował, że nowa jednostka rozpoczęła działalność właśnie na terenie PANS w Chełmie.

Rodzi się pytanie – dlaczego wcześniej nie ujawniono tego faktu? Czy uczelnia była świadoma wszystkich szczegółów procesu decyzyjnego, który teraz budzi tak wiele wątpliwości?

Pytanie nie dotyczy więc samego Chełma, lecz decyzji o jego wyborze, która wydaje się być nieracjonalna, nieprzemyślana i nietransparentna. W Polsce są miejsca lepiej skomunikowane z resztą kraju, zarówno drogowo, jak i lotniczo. Dlaczego nie można rozwinąć już funkcjonujących sesji egzaminacyjnych w Warszawie? A może jeszcze prościej – dlaczego nie wprowadzić opcji odbioru licencji na poczcie, jak ma to miejsce w przypadku prawa jazdy?

Chełm to cudowne miasto, a PANS w Chełmie to renomowana uczelnia lotnicza, która z pewnością nie chciałaby zostać wplątana w jakiekolwiek niejasne układy administracyjne. Niestety, nietransparentny proces decyzyjny prowadzony przez ULC może narazić jej reputację na poważne szkody.


Brak konkretów

Zadałem szereg pytań dotyczących motywów decyzji o otwarciu jednostki w Chełmie:

  • KPRM, które zatwierdziło wniosek w imieniu Premiera, odesłało mnie do Ministerstwa Infrastruktury, twierdząc, że nie ma szczegółowych informacji.

  • Ministerstwo Infrastruktury przyznało, że nie uczestniczyło w tworzeniu wniosku, ograniczając się do modyfikacji Oceny Skutków Regulacji (OSR), resztę informacji miało posiadać ULC.

  • Wiceprezes ULC Kotwica odesłał mnie z powrotem do Ministerstwa Infrastruktury, twierdząc, że OSR stworzone przez ministerstwo jest jedynym dokumentem uzasadniającym decyzję.

  • Dyrektor ULC, Bogna Jobda, wskazała ogólnikowo na dostępność infrastruktury i wykwalifikowanych kadr, nie podając jednak szczegółów uzasadniających lokalizację w Chełmie.

Najbardziej uderza fakt, że ULC oficjalnie stwierdził, iż nie zna treści dokumentu (OSR), który rzekomo uzasadniał decyzję o otwarciu jednostki właśnie w Chełmie. Pokazuje to, że ULC działał na ślepo, wydając publiczne pieniądze bez podstawowej weryfikacji zasadności.


Brak odpowiedzialności

W całym procesie widać świadome działanie urzędników ULC, którzy skutecznie unikali podstawowego pytania „dlaczego Chełm?”. Przerzucanie odpowiedzialności doprowadziło do sytuacji, w której nikt nie dostarczył żadnych konkretnych wyjaśnień, a decyzja stała się faktem dokonanym. Nadzór nad ULC okazał się po raz kolejny fikcyjny, a administracja publiczna unika odpowiedzialności za swoje decyzje.

Dodatkowym absurdem jest fakt, że wiceprezes Kotwica wraz ze stadkiem urzędników nagle pojawił się na uroczystości otwarcia jednostki w Chełmie. To pokazuje, że ULC potrafi zmobilizować się szybko, ale tylko wtedy, gdy chodzi o przecinanie wstęg i pozowanie do zdjęć – nie zaś wtedy, gdy trzeba rzetelnie wyjaśnić podejmowane decyzje.


Wątpliwości i absurd sytuacji

W Warszawie brakuje miejsc na egzaminy teoretyczne dla pilotów. W normalnym kraju egzaminy odbywają się codziennie w dni robocze w co najmniej jednym dobrze skomunikowanym centrum egzaminacyjnym. W Polsce – jedna sala dostępna na dwa tygodnie, raz na miesiąc, może dwa.

Rozwiązanie ULC? Otworzyć jednostkę w Chełmie. Bo przecież łatwiej wysłać pilotów 250 km dalej, niż uruchomić normalny grafik w stolicy.

Ale skoro Chełm to taka cudowna lokalizacja, to może urzędników wyślijmy do Chełma? Kotwica, Jobda, komisje, dyrektorzy – pakujcie laptopy i w drogę. Piloci zostaną w Warszawie, gdzie jest lotnisko, pociągi, samoloty i cywilizacja.

Bo wiecie, to urzędnik ma być dla obywatela, a nie obywatel dla urzędnika.

A jak ktoś się pyta „dlaczego Chełm?”, to wszyscy umywają ręce. Minister nie wie. ULC nie wie. KPRM nie wie. Ale podpisane, zatwierdzone, uruchomione. Świstak zawija, bo ograł wszystkich...

Co więcej, po moich publicznych wpisach wskazujących na absurd wydawania publicznych pieniędzy na otwieranie jednostki terenowej w sytuacji, gdy wystarczyłoby licencje wysyłać pocztą lub kurierem – tak jak prawo jazdy – zaczęto nagle na siłę dorabiać nowe uzasadnienia do już wydanych decyzji. Zaczęto lansować tezę, że otwarcie jednostki w Chełmie wpisuje się w „decentralizację” administracji publicznej oraz „wspiera rozwój sektora lotniczego w regionie”.
 

Problem w tym, że wcześniej nikt nawet nie próbował takich uzasadnień podnieść, co pokazuje, że działania mają charakter wyłącznie reaktywny, desperacko próbując ratować wizerunek decyzji podjętej bez należytej analizy i bez racjonalnych podstaw.

Nie sposób nie zauważyć, że inne uczelnie i szkoły lotnicze w Polsce mogłyby z uzasadnioną ciekawością zapytać, co trzeba zrobić, aby „dostąpić łaski” otwarcia jednostki terenowej ULC właśnie u nich. Jakie są kryteria? Jakie procedury? Dlaczego akurat Chełm, a nie inne ośrodki kształcenia pilotów, które również mają infrastrukturę i kadrę? Brak jasnych i transparentnych zasad rodzi ryzyko zarzutów o uznaniowość i faworyzowanie wybranych podmiotów.


Wnioski

Nie interesuje mnie, czy jednostka w Chełmie coś usprawni, jeśli publiczne pieniądze wydawane są w sposób nieprzejrzysty i niejasny. Liczy się transparentność i odpowiedzialność, a tego tu zabrakło. Szczególnie niepokojące jest wciągnięcie w ten proces szanowanej uczelni (PANS), która mogła nieświadomie paść ofiarą administracyjnego bałaganu lub celowego braku transparentności.

Wzywam więc Prezesa ULC oraz odpowiedzialnych ministrów do pilnego wyjaśnienia całej sprawy.
Rekomenduję skierowanie jej do Najwyższej Izby Kontroli (NIK) oraz – w razie uzasadnionych podejrzeń – do prokuratury.
Konieczne jest szczegółowe wyjaśnienie, dlaczego lokalizacja w Chełmie została wybrana w sposób tak nietransparentny i bez szczegółowych analiz.

W przeciwnym razie pozostaje nam jedynie obserwować, jak publiczne pieniądze są marnowane na decyzje, które oficjalnie mają wspierać sektor lotniczy, a w rzeczywistości mogą kryć interesy osób działających poza kontrolą i zasadami odpowiedzialnego zarządzania środkami publicznymi. 

 

  Nie zapomnij również, zerknąć od czasu do czasu na konto na facebook.com/avialawpl 😏 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz