Cierpliwość zamiast sensacji: o przedwczesnych spekulacjach po wypadkach (incydentach) lotniczych. Nie musisz wiedzieć. Wystarczy, że zamilkniesz do czasu raportu.

 


Nie musisz wiedzieć. Wystarczy, że zamilkniesz do czasu raportu.

W ostatnich latach liczba wypadków lotniczych utrzymuje się na relatywnie niskim poziomie, co wciąż czyni lotnictwo jednym z najbezpieczniejszych środków transportu. Gdy jednak zdarzy się wypadek, media i eksperci często podejmują się formułowania hipotez na temat jego przyczyn jeszcze zanim oficjalne organy zakończą oficjalne postępowanie. Takie zachowanie, choć może wynikać z chęci szybkiego dostarczenia informacji, nie jest profesjonalne ani etyczne.

Dlaczego warto poczekać na wyniki badań

  1. Kompleksowość badań
    Prowadzenie badania w sprawie wypadku lotniczego to proces wieloetapowy i wymagający udziału wielu specjalistów: inżynierów lotnictwa, psychologów, specjalistów od systemów elektronicznych czy meteorologów. Dopiero po przeanalizowaniu danych z rejestratorów lotu (czarnych skrzynek), badań technicznych i wywiadów z załogą można z całą pewnością określić ciąg przyczyn prowadzących do katastrofy.

  2. Ryzyko błędnej interpretacji
    Wstępne informacje bywają fragmentaryczne i niepełne. Opieranie się na niepełnych danych może prowadzić do fałszywych wniosków, które później trudno będzie sprostować. Błędne hipotezy zasiewają wątpliwości wśród pasażerów i mogą podważać zaufanie do linii lotniczych, instytucji nadzoru oraz producentów.

  3. Wpływ na rodziny i społeczności związane z lotnictwem
    Publiczne spekulacje na temat przyczyn wypadku przedwcześnie rzucają cień na profesjonalizm instytucji prowadzących śledztwo i powodują dodatkowy stres u najbliższych ofiar. Jednak równie mocno dotykają one rodziny pracowników producenta samolotu, pilotów oraz personelu firm obsługowych, często o wieloletnim doświadczeniu. Niepotwierdzone oskarżenia mogą negatywnie wpływać na ich reputację zawodową, a w konsekwencji na sytuację finansową i emocjonalną ich bliskich.

Rola instytucji śledczych

W Polsce głównym organem dochodzeniowym jest Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych (PKBWL). W świecie natomiast za najbardziej renomowane uznawane są:

  • NTSB (National Transportation Safety Board) w USA,

  • BEA (Bureau d’Enquêtes et d’Analyses) we Francji,

  • AAIB (Air Accidents Investigation Branch) w Wielkiej Brytanii.

Te organizacje posiadają środki techniczne, procedury oraz uprawnienia do bezstronnej analizy wypadków. Ich raporty, oparte na dowodach i dokładnych badaniach, pozwalają wprowadzać realne usprawnienia w procedurach i konstrukcji samolotów, minimalizując ryzyko przyszłych zdarzeń.

Konsekwencje przedwczesnych komentarzy

  1. Dezinformacja
    Plotki i niepotwierdzone informacje rozprzestrzeniają się błyskawicznie, szczególnie za sprawą mediów społecznościowych. Utrudniają one klarowne przekazanie prawdziwych faktów później, gdy raport śledczy zostanie opublikowany.

  2. Utrata wiarygodności
    Żurnalistyka lotnicza i eksperci, którzy wielokrotnie odwołali swoje wcześniejsze teorie, ryzykują utratę autorytetu. Czytelnik, słuchacz czy widz zapamiętuje sensacyjne nagłówki, a nie późniejsze sprostowania.

  3. Potencjalne konsekwencje prawne
    W skrajnych przypadkach mogą wystąpić pozwy sądowe ze strony rodzin ofiar, linii lotniczych lub nawet pracowników firm związanych z obsługą i produkcją samolotu przeciwko tym, którzy formułowali bezpodstawne oskarżenia lub kreowali fałszywy obraz zdarzeń.

  4. Sensacjonizm
    Informacja stała się towarem, a ludzie są wprost żądni sensacji, co napędza niepotwierdzone spekulacje. Potencjalne konsekwencje prawne
    W skrajnych przypadkach mogą wystąpić pozwy sądowe ze strony rodzin ofiar, linii lotniczych lub nawet pracowników firm związanych z obsługą i produkcją samolotu przeciwko tym, którzy formułowali bezpodstawne oskarżenia lub kreowali fałszywy obraz zdarzeń.

Osobiste doświadczenie

Przez lata przekonałem się, że moje wstępne domysły często rozmijały się z rzeczywistością. Dziś podchodzę do tematu wypadków lotniczych z pokorą i powściągliwością, oddając głos specjalistom i szanując procedury badawcze. Choć, jak każdy facet, lubię od czasu do czasu pogadać ze znajomymi i nieco poplotkować, internetowe samosądy zanikają szybciej, niż się pojawiają – dlatego świadomie unikam w nich udziału.

Zauważyłem też, że do najgłośniejszych spekulacji przystępują osoby, które nie mają wystarczającej wiedzy o lotnictwie. Często piloci general aviation komentują problematykę samolotów liniowych, a piloci liniowi wypowiadają się na temat GA, które nie wygląda już dziś tak jak kiedyś.  Po wypadku Air India wielu komentatorów wypowiadało się na temat możliwych przyczyn mimo, że ewidentnie nie rozumiało specyfiki B787-8. Mimo, że wylatałem na tym typie  kilka tysięcy godzin i nawet lądowałem z wysuniętym RAT, to nawet nie przeszła mi przez myśl o publicznym komentarzu w tej sprawie. Co ciekawsze znam wielu fachowców, którzy znają ten samolot w najdrobniejszych szczegółach i jakoś  oni też nie mają parcia na szkło. 

Nie potrafię też poważnie traktować dyskusji o tym, że drugi pilot schował klapy zamiast podwozia – jakby to zawsze była rola pierwszego oficera. Na koniec, żenujące są też wypowiedzi oparte na obrazach z Flightradar24, który potrafi „dośpiewywać” pozycje i inne parametry, wprowadzając więcej chaosu niż wiedzy.

Z raportem można się nie zgadzać, ale dopiero wtedy, gdy znamy fakty, a nie plotki. Samosądy internetowe niszczą nie tylko dobre imię załóg czy instytucji, ale też społeczne zrozumienie dla tego, czym jest lotnictwo jako system bezpieczeństwa – nie zestaw domysłów i przeczuć.

Podsumowanie

Profesjonalizm w analizie wypadków lotniczych to przede wszystkim cierpliwość i poszanowanie procedur. Zamiast pochopnych komentarzy, powinniśmy oczekiwać na wyniki dochodzenia od wyspecjalizowanych instytucji, opartych na rzetelnych danych i dowodach. Tylko w ten sposób można skutecznie wyciągnąć wnioski, poprawić standardy bezpieczeństwa i okazać szacunek wszystkim, których życie i kariery zostały bezpośrednio lub pośrednio dotknięte tragedią.

Zachęcamy media, ekspertów i wszystkich zainteresowanych tematyką lotniczą do cierpliwości i powściągliwości – istotą profesjonalizmu jest dokładność, a nie czas reakcji.

Po raporcie — mówta co chceta.


 Nie zapomnij również, zerknąć od czasu do czasu na konto na facebook.com/avialawpl 😏 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz