Zamiana ULC na PALC (Polska Agencja Lotnictwa Cywilnego) – Part 2. Czy PALC stanie się „partyjnym paśnikiem”?

Czy proponowane przekształcenie ULC w Polską Agencję Lotnictwa Cywilnego (PALC) jest w istocie racjonalnym krokiem w kierunku poprawy funkcjonowania sektora lotniczego, czy też próbą stworzenia miejsca do obsadzania stanowisk partyjnych i pozyskiwania dodatkowych funduszy z kieszeni pasażerów?

Od ULC do PALC – szybki wniosek o podwyżkę Prezesa

Prezes ULC Julian Rotter, pełniący obowiązki od 16 kwietnia 2024 roku, po formalnym objęciu stanowiska 22 października zaskoczył branżę szybkim złożeniem obszernego projektu przekształcenia ULC w agencję PALC. Już 30 października, zaledwie osiem dni później, dokumenty trafiły na biurko Ministerstwa Infrastruktury. Projekt zakłada wprowadzenie nowych opłat: 6 zł od każdego odlatującego pasażera oraz 3 zł od pasażera tranzytowego. Agencja będzie miała wpływy finansowe niezależne od poniesionych kosztów czy zrealizowanych działań. 


Opłaty i te nie mają wystarczającego uzasadnienia ekonomicznego ani merytorycznego o czym pisałem w poprzednim artykule. Myślę, że Prezes po prostu ma ochotę na dużą podwyżkę i musi realizować inne zadania swoich mocodawców (win - win).

PSL i agencje – schemat, który znamy

Nie jest tajemnicą, że Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) chętnie tworzy i wykorzystuje struktury agencji. Przykłady Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) czy Agencji Mienia Wojskowego pokazują, że tego typu instytucje są dogodnym miejscem do zatrudniania osób z klucza politycznego. W kontekście doniesień o możliwym objęciu Ministerstwa Infrastruktury przez Dariusza Klimczaka z PSL, przekształcenie ULC w PALC może budzić wątpliwości co do intencji tej zmiany.

„Staszek Dobrzański (PSL) chciał się „sprawdzić w biznesie” – jak mówił Wiesław Kaczmarek, powołując go na szefa PSE – czy teraz podobnie nie będzie w lotnictwie? Politycy i osoby z innych branż obejmują kluczowe stanowiska w instytucjach lotniczych, ale czy sprostają wyzwaniom tego sektora, gdzie oprócz zarządzania wymagana jest także specjalistyczna wiedza i doświadczenie?”.

PSL przejął kontrolę nad jedną agencją lotniczą – PAŻP. Jednak przerobienie ULC na podobny model (projekt jest łudząco podobny do Ustawy o PAŻP) rodzi szereg nowych możliwości ... Co dwie agencje to nie jedna.

Nie żebym miał coś przeciwko PSL, ale sposób, w jaki ten proces został przeprowadzony, rodzi poważne wątpliwości co do intencji stojących za tą zmianą.

Podobnie Julian Rotter, choć wykazał się dużą chęcią do nauki  nie posiada doświadczenia, które jest kluczowe na stanowisku prezesa ULC. W urzędzie, mimo zaangażowania, nie mógł zdobyć niezbędnej praktyki w lotnictwie cywilnym, co budzi poważne wątpliwości co do jego przygotowania do pełnienia tej funkcji.Gdyby Julian popracował on chociaż rok u operatora lotniczego lub w ATO albo zdobył jakąś podstawową licencję lotniczą, z pewnością zyskałby doświadczenie, które pozwoliłoby środowisku lotniczemu poprzeć jego wybór na stanowisko prezesa ULC. Na dzisiaj jest on 'typem' z politycznej łapanki, bez znajomości sektora lotniczego, który nie dźwignie naszego sektora lotniczego z 1 % PKB do średniej UE czyli 4.3 %, o podniesieniu bezpieczeństwa lotniczego też nie ma co marzyć.

Brak audytów i transparentności

Zmiana na stanowisku prezesa ULC w kwietniu 2024 roku nie przyniosła oczekiwanych audytów czy reform. Co więcej, Julian Rotter – pierwszy w historii prezes ULC bez żadnego doświadczenia w lotnictwie cywilnym przed rozpoczęciem pracy w ULC – zdaje się być wyborem, który trudno uzasadnić merytorycznie. W innych krajach osoba na takim stanowisku musi posiadać szeroką wiedzę i doświadczenie w sektorze lotniczym. W Polsce zaś nominacje na najwyższe stanowiska w ULC przypominają bardziej decyzje polityczne niż merytoryczne.

Ogłoszony w lipcu 2024 roku konkurs na stanowisko prezesa ULC wzbudził kontrowersje w zakresie wymaganej art. 20 Ustawy Prawo Lotnicze otwartości i konkurencyjności. Zaledwie 10 dni na złożenie wymaganych dokumentów w środku wakacji znacząco zaniżyło te parametry, a dodatkowo pojawiły się wątpliwości co do transparentności procesu. W porównaniu do poprzedniego konkursu z 2016 roku, gdzie od kandydatów wymagano przygotowania pisemnej analizy roli ULC w rozwoju lotnictwa, tegoroczne wymagania ograniczono do krótkiej, 10-minutowej prezentacji ustnej. Jedyny zachowany udostępniony mi dokument  z procesu wyboru wygląda tak:


zaś co było w prezentacji i o co chodziło z punktami zabiorą do grobu ze sobą członkowie `zespołu. Na prośbę o udostępnienie prezentacji odpowiedź brzmiała:


Jak można wymagać od ULC transparentności skoro jego organ nadzorczy działa jak działa?

W stosunku do wyboru tej funkcji w 2016 roku nastąpiło znaczne zaniżenie wymagań oraz zasad transparentności.  Udział sektora lotniczego w polskim PKB to ok.1 %, zaś średnia UE to 4,3 %. Czy ta nominacja da nam szansę na dogonienie Europy? Moim zdaniem nie.

Nadzór lotniczy w rękach amatorów?

Jednym z kluczowych obowiązków ULC jest zapewnienie bezpieczeństwa lotniczego. Jednak w trakcie pełnienia obowiązków przez Juliana Rottera, urząd nie wykazał się skutecznością ani w nadzorze, ani w realizacji zadań, a wręcz przeciwnie, jego okres ten  obfitował w liczne zaniedbania. Przede wszystkim, nie zareagował na wyroki sądów karnych, które zapadły w sprawach z zawiadomienia urzędu i w których ULC aktywnie uczestniczył. Sądy jednoznacznie stwierdziły, że piloci byli bezpodstawnie oskarżani, a sam Urząd Lotnictwa Cywilnego nie rozumiał podstawowych zasad konstytucyjnej hierarchii prawa. Już po pierwszym wyroku, który powinien stanowić sygnał do działania, Rotter nie podjął żadnych kroków w celu zapobieżenia angażowaniu się w zawiadomienia i inicjowanie postępowań. Nie zrealizował ani nawet nie zaplanował choćby jednego zadania z "Polityki rozwoju lotnictwa cywilnego w Polsce do 2030 r." itd. Zamiast doprowadzić chociaż do porządku sprawę niewypełniania obowiązków wynikających z Konwekcji Chicagowskiej (a zajmował się sprawami międzynarodowymi w urzędzie), niewłaściwego wdrażania prawa UE w Polsce, fikcji systemu zarządzania w urzędzie ograniczał się udziału w tępym PR urzędu.  Najprawdopodobniej zajęty był tworzeniem ustawy dającej mu szansę zarobienia większych pieniędzy.  Wygląda na to, że relacje pomiędzy Ministrem Infrastruktury i ULC są nieodpowiednie, zamiast kontroli mamy współpracę,  Panowie piją sobie z dziubków, kręcą sobie razem klipy, a sektor lotniczy jest zduszony ,  zaś społeczne zapotrzebowanie na organ który nadzoruje lotnictwo karmione jest tępym PR ULC. 

Problem niedoboru środków finansowych w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego wynika niemal wyłącznie ze złego zarządzania. Gdyby Prezes ULC podjął działania w celu efektywnego zarządzania budżetem i zasobami, utraciłby potencjalne narzędzie nacisku w kontekście forsowania zmian strukturalnych lub organizacyjnych w instytucji.

Finansowe motywy przekształcenia

Julian Rotter w momencie konkursu i nominacji musiał być świadomy sytuacji finansowej ULC. Jednak w projekcie przekształcenia agencji wskazuje, że obecna struktura uniemożliwia skuteczne prowadzenie nadzoru, a brak środków zagraża bezpieczeństwu lotniczemu.  To po co się podejmował się tej funkcji ? Tymczasem nie podjął żadnych działań, które mogłyby poprawić sytuację, takich jak analiza kosztów czy optymalizacja opłat (wyeliminowanie działalności "charytatywnej" , gdzie ponoszone są koszty, a "zapomniano" o ustaleniu opłat) pobieranych od sektora lotniczego, aby móc uzasadnić zwiększenie budżetu.

Agencja – miejsce dla „swoich”?

Przekształcenie ULC w PALC otwiera drzwi do stworzenia nowych biur, departamentów i stanowisk, które mogą być obsadzane osobami bez doświadczenia w lotnictwie. Istnieje obawa, że agencja stanie się miejscem do zatrudniania „swoich ludzi” na wysokopłatnych stanowiskach. 

Proces przekształcania ULC w PALC odsłania niepokojący trend, który już teraz stał się widoczny. Osoby bez doświadczenia w lotnictwie cywilnym, często związane z branżą jedynie symbolicznie (np. pracując w księgowości przewoźników), szybko awansują na stanowiska specjalistyczne i decyzyjne. Taki model został zastosowany przy wyborze prezesa ULC, którego całe doświadczenie zawodowe pochodzi jedynie z pracy w urzędzie. Osoby te, mimo braku praktycznej wiedzy, stają się „ekspertami” w dziedzinie lotnictwa. To groźny precedens, który może prowadzić do obsadzania kluczowych funkcji przez „swoich”, a nie profesjonalistów, co zagraża niezależności i jakości nadzoru lotniczego w Polsce.

W innych krajach lotnictwo cywilne to obszar ponadpartyjny, gdzie najważniejszy jest profesjonalizm i niezależność. W Polsce ryzykujemy sytuację, w której osoby bez odpowiednich kompetencji decydują o bezpieczeństwie i rozwoju całej branży.



Przekształcenie ULC w PALC – Czy to ustawiony proces?

Spróbujmy połączyć kropki w całość ...

  • 16 kwietnia 2024 roku Julian Rotter został powołany na pełniącego obowiązki Prezesa ULC, mimo braku doświadczenia w lotnictwie cywilnym poza pracą w urzędzie, co było sytuacją nietypową w skali światowej.
  • 16 lipca 2024 roku: ogłoszono konkurs na Prezesa ULC w okresie wakacyjnym, z bardzo krótkim terminem aplikacji, co wzbudzało wątpliwości co do transparentności tego procesu.
  • 16 października 2024 roku: Julian Rotter został powołany na Prezesa ULC przez Premiera.
  • 30 października 2024 roku: zaledwie 8 dni po objęciu stanowiska przez Rottera, złożył do Ministerstwa Infrastruktury szczegółowy projekt przekształcenia ULC w Polską Agencję Lotnictwa Cywilnego (PALC), wprowadzający nowe opłaty dla pasażerów i możliwość dojenia sektora lotniczego nowymi opłatami.
Cała akcja sugeruje wcześniejsze porozumienie z politykami, w tym z Ministrem Infrastruktury, oraz planowanie stworzenia agencji, która mogłaby stać się miejscem do obsadzania stanowisk i pozyskiwania środków, zamiast rozwiązywania rzeczywistych problemów sektora lotniczego. Już w momencie powołania Juliana Rottera na p.o. prezesa ULC, dało się zauważyć, że kierunek zmian był zaplanowany, a decyzje podejmowane w sposób, który mogłyby sprzyjać realizacji politycznych celów, a nie reformie sektora. 

Czarny scenariusz dla pasażerów i nadzorowanych podmiotów

Proponowane zmiany finansowe nie wpłyną korzystnie na rozwój lotnictwa cywilnego, a jedynie obciążą pasażerów dodatkowymi opłatami.  PALC sięgnie również głęboko do kieszeni nadzorowanych. To nie jest tylko rebranding, ale kosztowna i niepotrzebna operacja. Bezpieczeństwo lotnicze w Polsce opiera się głównie na profesjonalizmie pilotów i operatorów, a nie na efektywności działań nadzoru. Przekształcenie ULC w PALC w obecnej formie grozi dalszym osłabieniem sektora lotniczego i zmniejszeniem zaufania do instytucji odpowiedzialnych za jego funkcjonowanie. Związek ULC z bezpieczeństwem lotniczym jest symboliczny.

 Nie zapomnij również zerknąć od czasu do czasu na konto na facebook.com/avialawpl 😏 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz