Warto przypomnieć kilka kluczowych faktów, które są znane „Senior” Egzaminatorom i każdemu, kto ma elementarne pojęcie o europejskim prawie lotniczym:
W żadnym kraju UE nie ma obowiązku dodatkowych badań medycznych dla egzaminatorów. Ten pomysł jest po prostu niedorzeczny i oderwany od realiów lotniczych standardów europejskich.
ICAO oraz przepisy UE jasno precyzują wymagania dla pilotów, gdyż egzaminator jest pilotem i instruktorem, co wystarcza do uznania go za zdolnego do pełnienia tej funkcji. Wprowadzanie dodatkowych wymogów medycznych jest zatem nieuzasadnione.
Wszystkie wymagania medyczne zostały opisane w części PART-MED Rozporządzenia (UE) 1178/2011, Nie dość zakres uprawnień Centrów Medycyny Lotniczej nie przewiduje takich badań, to przepisy zawsze dają precyzyjne wymagania medyczne. Pomysł że CML sami sobie wymyślą kryteria czy kandydat spełnia wymagania , kiedy nie ma tych wymagań jest debilny.
Przepisy UE nie mogą być rozszerzane bez wyraźnego upoważnienia w samym prawie UE. Argument urzędników, że te pomysły nie są sprzeczne z prawem unijnym, jest bezpodstawny — to Polska naraża się na pośmiewisko w skali międzynarodowej.
AMC dotyczące wymagań dla egzaminatorów wyraźnie pokazują brak powiązania z twardym przepisem. W krajach UE wystarczy sam przepis, w krajach spoza UE stosowana jest ocena egzaminatora w czasie oceny kompetencji przeprowadzanej po zakończenia szkolenia, a nie przed. ULC zmienia etapy przewidziane w prawie UE, pierwszą blokadą jest dostęp do szkoleń.
Nie chce mi się wierzyć, że jest w Polsce egzaminator, który byłby autorem tych bredni/donosów. Zażądałem od ULC twardych dowodów, ale domyślam, że ich nie ma ... .
Jakby tego było mało, każdy kolejny idiotyczny pomysł urzędników ULC podpiera się „postulatami środowiska” albo jeszcze bardziej pokrętnie "sygnałami ze środowiska". Mamy rzekomo sygnalistów w środowisku, którzy chcą sobie szkodzić.
Komuś zależy na stworzeniu wrażenia, że polski sektor lotniczy podkłada sobie sam nogę, żądając regulacji, które go dławią. Ministerstwo Infrastruktury musi przestać bezkrytycznie przyjmować te argumenty i zażądać dowodów takich tez. Robienie prawa z plotek to prawdziwa patologia urzędnicza, za którą płacą obywatele. Nie może być tak aby ratio legis zmian (motyw ustawodawczy), pozostał tylko w głowie urzędnika, który może przecież opuścić urząd.
Przykład absurdalnych projektów obejmuje też ostatnią propozycję wprowadzenia nowych stref ograniczonych R nad miastami, które miałyby przekraczać normy ICAO, zapewniające już wystarczające bezpieczeństwo. Dlaczego takie strefy miałyby w ogóle powstać? Argument jest banalny: aby ułatwić zgłaszanie naruszeń kilku urzędnikom z ULC. Projekt ten, podobnie jak inne „inspiracje”, opatrzony jest rytualnym dopiskiem, że "spełnia postulaty środowiska". Skandal. Podobnie cały system bezpieczeństwa lotniczego w Polsce rzekomo realizowany jest na podstawie zgłoszeń ze środowiska, a na koniec dnia to nie robimy tego co każe EASA, ani nic z realnych problemów bezpieczeństwa w Polsce.
Proponowanie wprowadzania przepisów opartych na plotkach i niezweryfikowanych opiniach świadczy o głębokim kryzysie zarządzania w ULC. Pracownicy urzędu, którzy dopuścili się konfabulacji i wprowadzania dezinformacji, powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności i zwolnieni z wilczym biletem.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz