Minimalne wysokości lotów nad "miastami". Sezon 5 odc. 2. P.o. Prezesa ULC zdobywa sobie dożywotnią "sympatię" środowiska . Strzyżenie owiec. Czas na otrzeźwienie.

miasta


Co tam Panie nad miastami? W paru zdaniach gdzie jesteśmy:

  1. Prawomocne uzasadnienia wyroków sądów karnych potwierdziły to, co od początku publicznie podkreślałem, a potwierdzali to profesjonalni prawnicy – zapisy krajowego rozporządzenia, ustalające arbitralne wysokości lotów nad obszarami administracyjnymi miast, naruszają postanowienia wyżej umiejscowionego w hierarchii prawa rozporządzenia (UE) 923/2011 (SERA). Oznacza ww. rozporządzenie ministerialnej jest nieważne, co wcale nie oznacza, ze ULC to rozumie i respektuje. Co więcej, prawnicy ULC, którzy donosili w tej sprawie, wykazali się elementarnymi brakami w znajomości prawa. Zostali również zmuszeni do przyznania przeze mnie i EASA, że krajowe rozporządzenie nie mogło być w praktyce stosowane, ponieważ nie spełniało wymagań UE i ICAO w zakresie "należytej publikacji".

  2. Mimo moich wezwań, Ministerstwo Infrastruktury nie chce usunąć nieważnego aktu, namiętnie analizując kukułcze jajo jakie podrzucił mu ULC tj. projekt wprowadzenia wydumanych stref ograniczonych R, na podstawie których nielotnym Paniom z ULC łatwiej pisać będzie doniesienia na pilotów.  Tymczasem niczego nie trzeba wymyślać – po usunięciu wadliwego rozporządzenia i tak będą obowiązywać przepisy SERA, które skutecznie zapewniają bezpieczeństwo. Obecna sytuacja wymaga zgłoszenia różnicy w stosowaniu norm do ICAO, gdyż naruszamy Konwencję Chicagowską. O tym obowiązku piszę non stop do MI w pismach i petycjach. ULC złamał nawet obietnicę, że restrykcje będą dotyczyć miast powyżej 500 tys. mieszkańców i uparcie wpycha ministerstwo na minę, bo samo za ten festiwal bezprawia. nie odpowiada. MI nie może dłużej zwlekać i wypowiedzieć się albo po stronie jaka wynika z orzeczeń sądowych albo po stronie matactw ULC. Bezczynność i brak decyzji obciąża tak samo Ministerstwo i wszyscy powinniśmy naciskać na MI na usunięcie nieważnego zapisu i niewprowadzenie stref  R ustalonych "z kapelusza".  Mam nadzieję, że ministerstwo ma swój instynkt samozachowawczy. Nie widzę w tym zakresie wsparcia. Wyrażenie opinii w mediach branżowych nic tu nie wnosi. Wiem, że punktokropki  w MI są nie do  zdobycia, ale już w kolędowaniu do ULC tak.😉

  3. Osoby odpowiedzialne z ULC za bezpodstawne doniesienia przygotowały odwetowo, żeby pokazać kto tu ma rację,  kolejny wadliwy dokument (projekt) i przesłały go do Ministerstwa, które później musi odpowiadać za jego konsekwencje. Zaproponowano, wbrew procedurze określonej w art. 119 Prawa Lotniczego, utworzenie stref nad dużymi miastami i okolicami, gdzie chronione mają być mało istotne tereny (np. pola buraków), a wysokości lotów są ustalone bez merytorycznego uzasadnienia i mają na celu jedynie ułatwienie składania doniesień. To rodzi szereg zagrożeń. ULC ukrywa fakt, że nie są to tylko restrykcje które piloci mogą ominąć, ale dla niektórych kategorii statków powietrznych oznacza to trwałe pozbawienie dostępu do przestrzeni, które nie sposób jest z zasadą równości dostępu do przestrzeni.

  4. ULC udaje, że nie ma pełnej wiedzy o wynikach postępowań sądowych, mimo że sam donosił i aktywnie uczestniczył w procesach. Co gorsza ma poważne problemy z ilością zgłoszeń na pilotów. Inne dane przesyła do Ministerstwa Infrastruktury, a inne dane np. Mec. Tomkowi Siembidzie. Wygląda to wszystko na mega matactwo. Miasta zostały wplątane w problem, zmuszając je do wydawania zgód na przeloty przez strefy R, choć nie są do tego przygotowane. To może prowadzić do zagrożeń lub masowych odmów zgód na przeloty.

    5.  ULC nie tylko ignoruje nieważność i niezastosowalność Rozporządzenia Ministerstwa Infrastruktury, ale wciąż angażuje się w postępowania sądowe, kompromitując się swoją nieznajomością hierarchii prawa oraz przepisów technicznych. Na przykład prawnik ULC nie wiedział, czym jest METAR, co w kontekście lotnictwa jest podstawową wiedzą. Sądy wyraźnie określiły, jakie przepisy podlegają penalizacji na mocy ustawy Prawo Lotnicze (normy Załącznika 2 zaimplementowane w SERA), jednak ULC ignoruje te ustalenia, powołując się na niejasne domniemania dotyczące „ruszających się statków powietrznych” i rzekomych przepisów, które mają je regulować, choć w rzeczywistości nie istnieją.

Co oznacza w praktyce? Jak olejemy ministerialne wymysły w sprawie wysokości lotów i będziemy latali zgodnie z SERA, to ULC na nas doniesie, a sąd nas uniewinni. Dziwne? Tak. Taki mamy ULC. 

Szczegóły w poprzednim wpisie ---> LINK

Ostatnio zażądałem od Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC) i Ministerstwa Infrastruktury pełnej korespondencji w sprawie minimalnych wysokości lotów nad miastami związanej z moją petycją w tejże sprawie. Otrzymałem szereg dokumentów, w tym szczególnie bulwersujące pismo od p.o. Prezesa ULC, Juliana Rottera, skierowane do Ministra Infrastruktury z dnia 31 maja 2024 roku. Pełną treść tego pisma załączam w pierwszym komentarzu na Facebooku, możesz znaleźć je też w archiwum tutaj (początek nazwy 31.05.2024 ...)  ---> LINK.

Co można powiedzieć o tym piśmie? To klasyczny przykład odpowiedzi opartej na:

  1. Braku logiki,
  2. Przemilczeniach,
  3. Oszczędnym gospodarowaniu prawdą,
  4. Ignorancji wiedzy lotniczej,
  5. Absurdzie,
  6. Nieodpowiadaniu na pytania, czyli odpowiadaniu na inne,
  7. Nieznajomości prawa,
  8. Poczuciu bezkarności i braku przyzwoitości.
Nie spodziewałem się niczego innego, niż jazda po bandzie.
 
Zacznijmy mocno - oto jeden z cytatów: 
"Dostrzec także należy, że ww. rozporządzenie obowiązuje od 7 lutego 2019 r., co oznacza, że przez niemal pięć lat piloci nie zgłaszali ULC problemów ze stosowaniem jego przepisów."

Serio? Makao i po makale.  crème de la crème ... Majstersztyk manipulacji w związku przyczynowo - skutkowym.  Bingo - pojechaliście po bandzie. Przez te lata piloci latali wyłącznie na podstawie serwisu geoportal2 online, gdyż tylko on pokazywał granice administracyjne miast. Wow!



Po co komu taki Prezes który nie zgadza się z uzasadnieniami prawomocnych wyroków, które twierdzą że rozporządzenie sprzeczne jest z prawem UE, czyli nieważne. 

Nie było nawet  jednego pilota, który uznałby, że rozporządzenie  dotyczące wysokości lotów w ramach granic ADMINISTRACYJNYCH miast było możliwe do stosowania.  

Odklejenie od realiów? Są prostsze zajęcia, których mógłby się Prezes zająć w życiu zamiast rozkładać polskie  lotnictwo. No chyba, że nie zauważył, co mu kładą na biurku do podpisu ratujące swoje cztery litery urzędniczki. 

A jeśli komuś jeszcze mało, to proszę bardzo – kolejny cytat z tego samego pisma:
"Obecnie na końcowym etapie jest proces legislacyjny dotyczący zmiany niektórych przepisów ww. rozporządzenia. W dniu 19 kwietnia 2023 r. projekt został skierowany do konsultacji publicznych. Co prawda kwestionowany przepis § 3 ust. 1 pkt 2 obowiązującego rozporządzenia MI zgodnie z projektem nie podlegał zmianom, to jednak żaden z konsultantów w przesłanych uwagach nie sugerował uchylenia lub zmiany tego rozwiązania, ani nie kwestionował jego zgodności z przepisami UE, czy też przepisami Konwencji Chicagowskiej."

Nie była żadnych konsultacji a  jedynie ordynarna ustawka  w formie PREkonsultacji, gdzie zapędził owieczki podatne (plastyczne)  na strzyżenie:

Z tego Towarzystwa jedynie KTL AOPA wyraziła parę lat temu opinię o trudnościach w zastosowaniu, ale nie zauważała nieważności rozporządzenia i nierozsądnie wnosiła o latanie wg wysokości z rozporządzenia i  konturów miast oraz legendy mapy. Reszta towarzystwa nie zabrała w tej formalnego głosu, a wręcz pomagała wręcz ULC w zamierzeniach np. proponowała rozwiązania z Francji, bzdurne  obliczenia celem udowodnienia że SERA działa (czyli koło jest okrągłe), zwlekanie z przejściem na SERA - generalnie pod prąd.  Mam wrażenie, że zaproszeni chcieli przy okazji coś sobie ugrać.  Jeden z wymienionych tutaj konsultantów śmierdzi wazeliną do ULC na kilometr i nie jest on jedynym który miałby ochotę pełnić rolę kapo w obozie koncentracyjnym i wprowadzać samokontrolę środowiskową. 


ULC  nie dzieli się  ze strzyżonymi.  Strzyżeni muszą się nauczyć pisać, a nie chodzić.


W piśmie do mnie z dnia 27 maja 2024 ww. Panie raczyły sobie ze mnie zakpić i stwierdziły:
"W efekcie podjęto działania, mające na celu nowelizację Rozporządzenia, przy udziale przedstawicieli środowiska lotniczego." Jest to nieprawda.  Takie zabawy w chowanego proszę sobie uprawiać w domu. Skończy się postępowaniem karnym, bo  wprowadzenie wnioskodawcy w błąd odpowiedzią na wniosek o informację spełnia zarówno znamiona art. 23 u.d.i.p., jak art. 231 § 1 k.k.

Jeśli Prezes ULC  publicznie, w sposób ordynarny mija się z prawdą, to trudno wyobrazić sobie, jak zamierza dalej funkcjonować. Taki model władzy oparty na sile, chamstwie i tupecie może działać na krótką metę, ale na dłuższą buduje tylko napięcia i alienację. Pytanie, czy ktokolwiek poważny będzie chciał prowadzić dialog z kimś, kto nie szanuje faktów i rozmówców. Kłamstwo to najkrótsza droga do utraty zaufania, a bez tego żadna współpraca, szczególnie na poziomie tak odpowiedzialnym jak zarządzanie lotnictwem, nie ma prawa dobrze funkcjonować. Może planuje unikać spotkań ze środowiskiem, by przypadkiem nie zarobić jakimś jajkiem?

Jeżeli jeszcze jeden naiwniak pójdzie do ULC z nadzieją, że argumentami przekona ich do zmiany podejścia, to chyba nie rozumie, jak działa ta gra. Każde "dobre chęci"  są potem obracane przeciwko środowisku. Przykład? Naiwne publikacje dlapilota.pl o AIP Francji, które narobiły więcej szkody niż pożytku. Być może gdyby nie takie ruchy sprawa byłaby już dziś załatwiona, bo dowożenie amunicji wrogowi się mści. Jak ktoś tam się zjawi w byle jakiej sprawie, to się potem okaże że uczestniczył w procesie konsultacji. Przestańcie szwendać się po ULC po swoje punktokropki - piszcie, rejestrujcie elektronicznie spotkania. Czas zrozumieć, że dyskusja z kimś, kto nie słucha, tylko manipuluje, to gra na ich zasadach. Kłamców należy traktować jak kłamców.
 
 Jeśli idzie o pozostałe kwestie w tym piśmie, które ma na celu oszukanie organu nadzorczego, to należy zauważyć, że spektrum narzędzi do bezkarnego wprowadzania w błąd jest całkiem szerokie i dla każdego z interesariuszy (klient, EASA, Ministerstwo Infrastruktury) specyficzne i są tam: rzekome opinie EASA (tylko TSUE może interpretować prawo UE), konieczność zmiany prawa, brak pieniędzy w ULC, konieczność przemyślenia, itp. Jak już brakuje argumentów, to pada argument, że wymiana urzędnika nic nie da. Otóż da.

Mam kilkadziesiąt lat lotniczego doświadczenia, w tym  jako instruktor, egzaminator GA, wykładowca tematów związanych z bezpieczeństwem  oraz obecny kapitan Boeinga 787 (ATR i B737 przed). Na podstawie tego doświadczenia wskazałem na konieczność dokładnej analizy ryzyka związanego z podwyższeniem wysokości lotów nad miastami. Istnieje wiele czynników, które mogą zagrozić bezpieczeństwu jeżeli projekt wejdzie w życie: zwiększona koncentracja ruchu przy granicach stref, co podnosi ryzyko kolizji; problemy z paliwem w razie nagłego obniżenia się podstaw chmur i konieczność ominięcia stref; oraz wprowadzenie mylnego przekonania, że wyższe wysokości gwarantują bezpieczny dolot, podczas gdy w rzeczywistości służą jedynie do ułatwienia pracy urzędnikom, którzy mogą bezkarnie donosić na pilotów. Kolejne potężne zagrożenie to delegowanie na miasta zgód na loty. Albo miasta nie będę takowych wydawały, albo będą wydawały bez wiedzy fachowej co prędzej czy później doprowadzi do tragedii.

Ktoś, kto nie ma pojęcia o rzeczywistości lotniczej (prawdopodobnie któryś z „nielotnych” urzędników, „dbających” o dobro mieszkańców, (mimo że  ochrony tak ogólnego dobra  nie znajdziemy w przepisach) poucza mnie, że podwyższone wysokości  w stosunku do normy ICAO dadzą pilotom więcej czasu na podjęcie decyzji o lądowaniu. To absurdalne i całkowicie oderwane od rzeczywistości. Imię i nazwisko autora prosimy 😇 Jeżeli jest to osobiste zdanie Juliana Rottera, to uczelnia Łazarskiego powinna przemyśleć komu wydaje dyplomy.  Obstawiam jednak, że jest to zdanie jednej z nielotnych  pań z żądzą krwi w oczach , brakiem wiedzy prawnej na poziomie WOS, których nazwiska znajdziecie w poprzednich wpisach.  Chcą pokazać swoją bezkarność i tupet, a ich nazwiska uwiecznię w specjalnej białej księdze. 

Kiedy wskazuję, że przepisy naruszają art. 38 Konwencji Chicagowskiej, ponieważ normy ICAO precyzyjnie regulują wysokości lotów nad miastami, zamiast dostarczyć kopię odpowiedniego zgłoszenia do ICAO oraz wskazać zapisy w AIP GEN 1.7, otrzymuję bełkot na temat całkiem innej części AIP. To są infantylne teorie o "ruchu lotniczym" i stek bzdur od urzędników, którzy nie mają najmniejszego pojęcia o lotnictwie. Jeżeli prawnicy nie rozumieją hierarchii prawa UE, jak już udowodniły sądy, powinni wrócić na lekcje WOS lub zapisać się na kurs lotniczy, żeby przynajmniej zrozumieli, o czym mówią. Ja do nich o Wiśle, oni do mnie  przemyśle – totalna ignorancja.

Cytowany w piśmie  wyrok z warunkowym umorzeniem to kpina z Ministerstwa Infrastruktury – ktoś chciał mieć spokój i zgodził się na to, co mu podano. Gdyby skonsultował się z adwokatem, sprawa mogłaby wyglądać inaczej. Niestety, szkoda gadać.

Proponowane przez ULC strefy nie mają nawet nic wspólnego z rekomendacją Komitetu Zarządzania Przestrzenią Powietrzną (KZPP), które wyglądały tak:


Strefy w projekcie ULCowym nie mają nic wspólnego z tymi rekomendacjami. Nie wiem czy ktokolwiek z  KZPP czytał SERA,  jeśli by tak było to uznałby przepis SERA.3105 (dolot w przypadku awarii) za wystarczający i nie wydawałby wydawałby Rekomendacji 2, bo jest ona niebezpieczna.   Przewodniczącym KZPP jest Starszy Specjalista Ministerstwa Infrastruktury  Pan Michał Fronczak. Przed pracą w MI był on ratownikiem w WOPR, a potem planistą w Eurolot. Swoją tezą, że przestrzeń nad miastami nie służy do latania wpisze się trwale w historię niszczenia lotnictwa w Polsce. Przestrzeń nad lasami też temu celowi nie służy, na wodami też, nie idźmy tą drogą.  Wystąpiłem o ujawnienie wykształcenia i doświadczenia tego Pana oraz innych członków komitetu. Ważne jest kto dba o nasze wspólne dobro jakim jest przestrzeń powietrzna do której wszyscy mamy mieć równy dostęp. 

Panie Grochowalska, Dudek i Bończyk z ULC albo grają na bezczela, żeby ratować własną skórę, albo nie rozumieją, że dobro mieszkańców nie jest w chronione przez ustawę Prawo Lotnicze i niech w końcu przestaną ich traktować jak żywe tarcze. Ustawowo chronione jest ich bezpieczeństwo i jest  ono należycie zabezpieczone w przepisach SERA oraz normach ICAO. Druga wartość chroniona to jest hałas i do tego potrzeba jest badań. Jakie restrykcje mają inne kraje  i to co było u nas do tej pory nie ma znaczenia.

Co gorsza Ministerstwo Infrastruktury łyka w większości ten kajacki bełkot jak pelikan śrubki.

Czy jest beznadziejnie? Nie, tylko trzeba być konkretnym i rzeczowym i umieć się odezwać - z czym jest największy problem. 
Ministerstwu trzeba wbijać do głowy, że ULC wpycha je na minę, tak jak wystawił poprzedniego ministra na pośmiewisko.

Zacytuję treść odpowiedzi na moje zapytanie z ULC:

ULC "nie zidentyfikował bezpośrednio luk w obowiązujących normach ICAO ani przepisach UE w kontekście zapewnienia bezpieczeństwa lotów nad miastami”. Skoro normy te są wystarczające, należy

jedynie usunąć toksyczny zapis rozporządzenia."


Brakuje zasadniczego uzasadnienia (ratio legis) dla ustanowienia stref ograniczonych R, zwłaszcza w sytuacji, gdy obowiązujące przepisy rozporządzenia były niestosowalne i nieważne bo sprzeczne z prawem UE. Co więcej, jak przyznaje sam ULC, nie mogły one mieć praktycznego zastosowania z powodu braku należytej publikacji ograniczeń.

Stawia to Ministra Infrastruktury w obliczu zarzutów przekroczenia uprawnień przy ustanawianiu ograniczeń z naruszeniem procedur określonych w art. 119 ustawy Prawo Lotnicze, które skutkuje uniemożliwieniem dostępu do przestrzeni powietrznej dla niektórych kategorii statków powietrznych. Tworząc przepisy dostosowane do wygody ULC w zakresie składania doniesień, Minister naraża się

również na zarzut niedopełnienia obowiązku stosowania postanowień norm międzynarodowych, o których mowa w art. 119 ust. 4 ustawy Prawo Lotnicze.

Obecny przepis rozporządzenia w zakresie wysokości lotów nad obszarami administracyjnymi miast jest niestosowalny i sprzeczny z prawem UE, więc MUSI być PILNIE uchylony i jest to OBOWIĄZEK MI. 


W innych pismach i petycjach do MI podnoszę również zarzut ciągłego naruszenie Art. 38 Konwencji Chicagowskiej co również może znaleźć swój finał w prokuraturze.  Spójrz na pisma JB do MI z dni: 1.06.204, 22.07.24, 15.08.24, 17.08.24 w Link . Warto odsłuchać sobie nagranie z rzekomych konsultacji, które odbyły się w PAŻP (plik "Lotnisko Chopina...), które polegały na jednostronnym kłamliwym przekazie. Warto sprawdzić jakim tupetem posługuje się ULC twierdząc, że nikt nie zgłaszał uwag do rozporządzenia.  Jeżeli minister podpisze projekt rozporządzenia, to sprawę powinny wyjaśnić  organy ścigania  i już taki komunikat do MI już skierowałem.  Tu nie ma miękkiej gry i trzeba w to włożył trochę pracy.


Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nasze środowisko wciąż boi się mówić otwarcie. Ludzie siedzą cicho, licząc, że problem ich nie dotyczy. Wolą milczeć, licząc, że przeczekają, zamiast stanąć na wysokości zadania i nazwać rzeczy po imieniu. Strach przed reakcją ULC sprawia, że zbyt wiele osób woli wchodzić w układy, posmarować wazeliną, albo donosić na konkurencję, zamiast skupić się na prawdziwych problemach. Takie podejście tylko utwierdza status quo – chory układ, w którym urząd coraz bardziej wpycha nas w ślepy zaułek. Pora przestać się bać i zacząć działać. Czy znajdzie się ktoś odważny, kto złoży zawiadomienie dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa nadużycia władczy przez Ministerstwo Infrastruktury i ULC? Właśnie na to te organy liczą – na brak reakcji i na to, że wszyscy będą unikać konfrontacji. Bez odwagi i działania ta sytuacja nigdy się nie zmieni. Czy naprawdę nikt nie chce przełamać tej zmowy milczenia? Nie chciałbym tego nazwać k...em ,ale wystarczy, że nazwę grzechem. Cudzołożenie z ULC w sektorze lotniczym to zdrada interesów branży poprzez wspieranie lub tolerowanie działań urzędu, które szkodzą pilotom, operatorom oraz całemu rynkowi lotniczemu, naruszając międzynarodowe normy i wartości zawodowe. 


Kwestię zasadności sankcji karnych podnoszę w oddzielnym wątku.  Ministerstwo powinno wreszcie dostrzec, że bez odpowiednich przepisów karnych dotyczących naruszeń ruchu lotniczego (bo nikt nie wie, czym one dokładnie są), nieodpowiedzialne zachowanie w powietrzu może być skutecznie penalizowane na podstawie Kodeksu karnego (zagrożenie katastrofą). Fakt, że kilka urzędniczek z ULC, z powodu braku kompetencji, potrzebuje sztywnych i sztucznych minimalnych wysokości lotów, wziętych znikąd, tylko po to, aby móc donosić, jest jedynie argumentem za ich wymianą. Nic się nie stanie jeżeli nie będzie stref ograniczonych R, które one proponują, będziemy w końcu Europie.  Sporadyczne sankcje w niektórych krajach były rzetelnie uzasadnione  i poparte wnikliwymi badaniami, a część z nich wynikała z bezpieczeństwa narodowego.  Cały proces legislacyjny prowadzony przez ULC to matactwo. 


Jest jeszcze jeden argument dla MI, który podnoszę od jakiegoś czasu: Minister Infrastruktury, w Rozporządzeniu z dnia 5 marca 2019 r, w sprawie zakazów lub ograniczeń lotów na czas dłuższy niż 3 miesiące bezprawnie ustanawia ograniczenia dostępu do przestrzeni powietrznej na czas nieokreślony, przekraczając swoje uprawnienia. Ustawa Prawo Lotnicze w Art. 119 ust. 4 pozwala na wprowadzenie ograniczeń na czas dłuższy niż 3 miesiące ale z jasno określonym okresem obowiązywania. Tymczasem Ministerstwo Infrastruktury wprowadza bezterminowe zakazy, łamiąc tym samym prawo.  Na jaki okres  ULC panuje wprowadzić strefy w projekcie?


Nie zapomnij również, zerknąć od czasu do czasu na konto na facebook.com/avialawpl 😏 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz