Co tam Panie nad miastami? W paru zdaniach gdzie jesteśmy:
Co oznacza w praktyce? Jak olejemy ministerialne wymysły w sprawie wysokości lotów i będziemy latali zgodnie z SERA, to ULC na nas doniesie, a sąd nas uniewinni. Dziwne? Tak. Taki mamy ULC.
Szczegóły w poprzednim wpisie ---> LINK.
Ostatnio zażądałem od Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC) i Ministerstwa Infrastruktury pełnej korespondencji w sprawie minimalnych wysokości lotów nad miastami związanej z moją petycją w tejże sprawie. Otrzymałem szereg dokumentów, w tym szczególnie bulwersujące pismo od p.o. Prezesa ULC, Juliana Rottera, skierowane do Ministra Infrastruktury z dnia 31 maja 2024 roku. Pełną treść tego pisma załączam w pierwszym komentarzu na Facebooku, możesz znaleźć je też w archiwum tutaj (początek nazwy 31.05.2024 ...) ---> LINK.
Co można powiedzieć o tym piśmie? To klasyczny przykład odpowiedzi opartej na:
- Braku logiki,
- Przemilczeniach,
- Oszczędnym gospodarowaniu prawdą,
- Ignorancji wiedzy lotniczej,
- Absurdzie,
- Nieodpowiadaniu na pytania, czyli odpowiadaniu na inne,
- Nieznajomości prawa,
- Poczuciu bezkarności i braku przyzwoitości.
Serio? Makao i po makale. crème
de la crème ... Majstersztyk manipulacji w związku przyczynowo - skutkowym. Bingo - pojechaliście po bandzie. Przez te lata piloci latali wyłącznie na podstawie serwisu geoportal2 online, gdyż tylko on pokazywał granice administracyjne miast. Wow!
Po co komu taki Prezes który nie zgadza się z uzasadnieniami prawomocnych wyroków, które twierdzą że rozporządzenie sprzeczne jest z prawem UE, czyli nieważne.
Nie było nawet jednego pilota, który uznałby, że rozporządzenie dotyczące wysokości lotów w ramach granic ADMINISTRACYJNYCH miast było możliwe do stosowania.
Odklejenie od realiów? Są prostsze zajęcia, których mógłby się Prezes zająć w życiu zamiast rozkładać polskie lotnictwo. No chyba, że nie zauważył, co mu kładą na biurku do podpisu ratujące swoje cztery litery urzędniczki.
Mam kilkadziesiąt lat lotniczego doświadczenia, w tym jako instruktor, egzaminator GA, wykładowca tematów związanych z bezpieczeństwem oraz obecny kapitan Boeinga 787 (ATR i B737 przed). Na podstawie tego doświadczenia wskazałem na konieczność dokładnej analizy ryzyka związanego z podwyższeniem wysokości lotów nad miastami. Istnieje wiele czynników, które mogą zagrozić bezpieczeństwu jeżeli projekt wejdzie w życie: zwiększona koncentracja ruchu przy granicach stref, co podnosi ryzyko kolizji; problemy z paliwem w razie nagłego obniżenia się podstaw chmur i konieczność ominięcia stref; oraz wprowadzenie mylnego przekonania, że wyższe wysokości gwarantują bezpieczny dolot, podczas gdy w rzeczywistości służą jedynie do ułatwienia pracy urzędnikom, którzy mogą bezkarnie donosić na pilotów. Kolejne potężne zagrożenie to delegowanie na miasta zgód na loty. Albo miasta nie będę takowych wydawały, albo będą wydawały bez wiedzy fachowej co prędzej czy później doprowadzi do tragedii.
Ktoś, kto nie ma pojęcia o rzeczywistości lotniczej (prawdopodobnie któryś z „nielotnych” urzędników, „dbających” o dobro mieszkańców, (mimo że ochrony tak ogólnego dobra nie znajdziemy w przepisach) poucza mnie, że podwyższone wysokości w stosunku do normy ICAO dadzą pilotom więcej czasu na podjęcie decyzji o lądowaniu. To absurdalne i całkowicie oderwane od rzeczywistości. Imię i nazwisko autora prosimy 😇 Jeżeli jest to osobiste zdanie Juliana Rottera, to uczelnia Łazarskiego powinna przemyśleć komu wydaje dyplomy. Obstawiam jednak, że jest to zdanie jednej z nielotnych pań z żądzą krwi w oczach , brakiem wiedzy prawnej na poziomie WOS, których nazwiska znajdziecie w poprzednich wpisach. Chcą pokazać swoją bezkarność i tupet, a ich nazwiska uwiecznię w specjalnej białej księdze.
Kiedy wskazuję, że przepisy naruszają art. 38 Konwencji Chicagowskiej, ponieważ normy ICAO precyzyjnie regulują wysokości lotów nad miastami, zamiast dostarczyć kopię odpowiedniego zgłoszenia do ICAO oraz wskazać zapisy w AIP GEN 1.7, otrzymuję bełkot na temat całkiem innej części AIP. To są infantylne teorie o "ruchu lotniczym" i stek bzdur od urzędników, którzy nie mają najmniejszego pojęcia o lotnictwie. Jeżeli prawnicy nie rozumieją hierarchii prawa UE, jak już udowodniły sądy, powinni wrócić na lekcje WOS lub zapisać się na kurs lotniczy, żeby przynajmniej zrozumieli, o czym mówią. Ja do nich o Wiśle, oni do mnie przemyśle – totalna ignorancja.
Cytowany w piśmie wyrok z warunkowym umorzeniem to kpina z Ministerstwa Infrastruktury – ktoś chciał mieć spokój i zgodził się na to, co mu podano. Gdyby skonsultował się z adwokatem, sprawa mogłaby wyglądać inaczej. Niestety, szkoda gadać.
Proponowane przez ULC strefy nie mają nawet nic wspólnego z rekomendacją Komitetu Zarządzania Przestrzenią Powietrzną (KZPP), które wyglądały tak:
ULC "nie zidentyfikował bezpośrednio luk w obowiązujących normach ICAO ani przepisach UE w kontekście zapewnienia bezpieczeństwa lotów nad miastami”. Skoro normy te są wystarczające, należy
jedynie usunąć toksyczny zapis rozporządzenia."
Brakuje zasadniczego uzasadnienia (ratio legis) dla ustanowienia stref ograniczonych R, zwłaszcza w sytuacji, gdy obowiązujące przepisy rozporządzenia były niestosowalne i nieważne bo sprzeczne z prawem UE. Co więcej, jak przyznaje sam ULC, nie mogły one mieć praktycznego zastosowania z powodu braku należytej publikacji ograniczeń.
Stawia to Ministra Infrastruktury w obliczu zarzutów przekroczenia uprawnień przy ustanawianiu ograniczeń z naruszeniem procedur określonych w art. 119 ustawy Prawo Lotnicze, które skutkuje uniemożliwieniem dostępu do przestrzeni powietrznej dla niektórych kategorii statków powietrznych. Tworząc przepisy dostosowane do wygody ULC w zakresie składania doniesień, Minister naraża się
również na zarzut niedopełnienia obowiązku stosowania postanowień norm międzynarodowych, o których mowa w art. 119 ust. 4 ustawy Prawo Lotnicze.
Obecny przepis rozporządzenia w zakresie wysokości lotów nad obszarami administracyjnymi miast jest niestosowalny i sprzeczny z prawem UE, więc MUSI być PILNIE uchylony i jest to OBOWIĄZEK MI.
W innych pismach i petycjach do MI podnoszę również zarzut ciągłego naruszenie Art. 38 Konwencji Chicagowskiej co również może znaleźć swój finał w prokuraturze. Spójrz na pisma JB do MI z dni: 1.06.204, 22.07.24, 15.08.24, 17.08.24 w Link . Warto odsłuchać sobie nagranie z rzekomych konsultacji, które odbyły się w PAŻP (plik "Lotnisko Chopina...), które polegały na jednostronnym kłamliwym przekazie. Warto sprawdzić jakim tupetem posługuje się ULC twierdząc, że nikt nie zgłaszał uwag do rozporządzenia. Jeżeli minister podpisze projekt rozporządzenia, to sprawę powinny wyjaśnić organy ścigania i już taki komunikat do MI już skierowałem. Tu nie ma miękkiej gry i trzeba w to włożył trochę pracy.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nasze środowisko wciąż boi się mówić otwarcie. Ludzie siedzą cicho, licząc, że problem ich nie dotyczy. Wolą milczeć, licząc, że przeczekają, zamiast stanąć na wysokości zadania i nazwać rzeczy po imieniu. Strach przed reakcją ULC sprawia, że zbyt wiele osób woli wchodzić w układy, posmarować wazeliną, albo donosić na konkurencję, zamiast skupić się na prawdziwych problemach. Takie podejście tylko utwierdza status quo – chory układ, w którym urząd coraz bardziej wpycha nas w ślepy zaułek. Pora przestać się bać i zacząć działać. Czy znajdzie się ktoś odważny, kto złoży zawiadomienie dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa nadużycia władczy przez Ministerstwo Infrastruktury i ULC? Właśnie na to te organy liczą – na brak reakcji i na to, że wszyscy będą unikać konfrontacji. Bez odwagi i działania ta sytuacja nigdy się nie zmieni. Czy naprawdę nikt nie chce przełamać tej zmowy milczenia? Nie chciałbym tego nazwać k...em ,ale wystarczy, że nazwę grzechem. Cudzołożenie z ULC w sektorze lotniczym to zdrada interesów branży poprzez wspieranie lub tolerowanie działań urzędu, które szkodzą pilotom, operatorom oraz całemu rynkowi lotniczemu, naruszając międzynarodowe normy i wartości zawodowe.
Kwestię zasadności sankcji karnych podnoszę w oddzielnym wątku. Ministerstwo powinno wreszcie dostrzec, że bez odpowiednich przepisów karnych dotyczących naruszeń ruchu lotniczego (bo nikt nie wie, czym one dokładnie są), nieodpowiedzialne zachowanie w powietrzu może być skutecznie penalizowane na podstawie Kodeksu karnego (zagrożenie katastrofą). Fakt, że kilka urzędniczek z ULC, z powodu braku kompetencji, potrzebuje sztywnych i sztucznych minimalnych wysokości lotów, wziętych znikąd, tylko po to, aby móc donosić, jest jedynie argumentem za ich wymianą. Nic się nie stanie jeżeli nie będzie stref ograniczonych R, które one proponują, będziemy w końcu Europie. Sporadyczne sankcje w niektórych krajach były rzetelnie uzasadnione i poparte wnikliwymi badaniami, a część z nich wynikała z bezpieczeństwa narodowego. Cały proces legislacyjny prowadzony przez ULC to matactwo.
Jest jeszcze jeden argument dla MI, który podnoszę od jakiegoś czasu: Minister Infrastruktury, w Rozporządzeniu z dnia 5 marca 2019 r, w sprawie zakazów lub ograniczeń lotów na czas dłuższy niż 3 miesiące bezprawnie ustanawia ograniczenia dostępu do przestrzeni powietrznej na czas nieokreślony, przekraczając swoje uprawnienia. Ustawa Prawo Lotnicze w Art. 119 ust. 4 pozwala na wprowadzenie ograniczeń na czas dłuższy niż 3 miesiące ale z jasno określonym okresem obowiązywania. Tymczasem Ministerstwo Infrastruktury wprowadza bezterminowe zakazy, łamiąc tym samym prawo. Na jaki okres ULC panuje wprowadzić strefy w projekcie?




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz