Ostatnio redakcja dlapilota.pl opublikowała artykuł pod tytułem "Głupota pilota, zakończona zniszczeniem sprzętu". Artykuł opowiada o sytuacji, w której pilot - arogant, nie sprawdziwszy NOTAM-u i bez zgody telefonicznej (!) na operacje, zniszczył drona na lotnisku reklamowanym jako przyjazne GA,
Skontaktował się ze mną pilot, którego przedstawiono w artykule, twierdząc, że relacja jest fałszywa. Opowiedział swoją wersję wydarzeń +/- w następujący sposób:
"Świeżo po zdaniu PPLA postanowiłem, że pierwsze 20 godzin nalotu wykonam z safety pilotem dla swojego bezpieczeństwa. Moim jedynym błędem było niesprawdzenie NOTAM-u tego lądowiska. Robiliśmy trasę dookoła Warszawy i planowaliśmy wykonać trzy kręgi w M.... .
Na częstotliwości radiowej meldowaliśmy każdą pozycję w kręgu i przed przylotem, ale nikt nie odpowiadał, więc rozgłaszaliśmy. FIS Olsztyn przesłał nas na częstotliwość lotniska. Kręgi robiliśmy zgodnie z wytycznymi lądowiska. Przed pierwszym lądowaniem oblecieliśmy lotnisko pełnym kręgiem, aby sprawdzić przeszkody.
Po drugim pełnym lądowaniu, podczas nawrotu do backtracka, jeden z dwóch panów stojących obok pasa zamachał do nas. Zatrzymałem się, a on w pokojowej atmosferze zapytał, czy długo będziemy robić kręgi. Odpowiedzieliśmy, że jeszcze jeden i odlatujemy. Powiedział, że w takim razie on weźmie drona na wschodnią stronę pasa, a my będziemy lecieć zachodnim kręgiem. Tak zrobiliśmy i odlecieliśmy w dalszą trasę. Podczas rozbiegu patrzyliśmy przed siebie, nie zauważyliśmy żadnego ruchu, nie było kontaktu fizycznego, samolot zaczynał się wznosić dopiero na wysokości, na której panowie od drona stali z boku pasa, więc ciężko uwierzyć, że mogli nie widzieć głośnej cessny na pełnej mocy tuż obok siebie.
Potem zadzwonił właściciel lotniska, twierdząc, że przez nas zniszczył drona, i nastraszył mnie prokuraturą, ULC-em i zabraniem licencji. Artykuł napisał prawdopodobnie właściciel lotniska, przedstawiając nas jako wariatów i bandytów. "
Mamy więc klasyczną sytuację słowo przeciwko słowu i trudno ocenić, gdzie leży prawda – może być to prawda częściowa, a może ktoś całkowicie mija się z prawdą. Warto zauważyć, że relację przedstawia pilot, który ma świadka z kokpitu, w przeciwieństwie do redakcji, która bazuje na relacji właściciela lotniska i operatora dronów. Na razie nie ujawniono zgłoszenia do CBZ ani nagrań.
Nie jest tak, że nic się nie stało .... .
Bez względu na to, kto ma rację, publikowanie jednostronnej relacji przypominającej samosąd jest nieprofesjonalne. Gdyby artykuł był bardziej zbalansowany, np. sugerując, że małe lotniska bywają wyłączane NOTAM-ami dla dronów i może to prowadzić do incydentów, jak w przypadku lotniska w M..., gdzie właściciel twierdzi, że lotu Cessną doprowadził do zniszczyła drona, byłoby to bardziej akceptowalne. Niestety, artykuł skupił się na rzekomej 'GŁUPOCIE' pilota.
Od lat, jako pilot, instruktor i egzaminator, często przelatuję nad małymi lotniskami, wykonując low pass lub konwojera, aby symulować sytuacje awaryjne. Czy zawsze sprawdzam NOTAM-y tych miejsc? Przyznam, że nie zawsze. Czy to czyni mnie 'Głupcem'? Postaram się z tym jakoś żyć. 😞 Idźmy dalej. Przypomnijmy, że wojnę na Ukrainie poprzedziło zamknięcie przestrzeni powietrznej nad jej terytorium. Mimo to, samoloty wystartowały w loty na Ukrainę. Czy to oznacza, że piloci i dyspozytorzy zaspali i nie czytali NOTAM-ów? Czy FIS Olsztyn także zawiodło w tej konkretnej sprawie? Nie przypominam sobie, aby ktoś wyzywał pilotów, dyspozytorów, informatorów, opsów od Głupców. Zachęcam wszystkich do czytania NOTAM-ów. Niestety, zdarzają się błędy, ale takie oceny są dla mnie nieakceptowalne. Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem.
Redakcja dlapilota.pl dodatkowo obciążyła pilota zarzutami: buty, arogancji i chamstwa. Wyrok został wydany z góry i publicznie ogłoszony – 'ewidentnie zawinił pilot Cessny'. Uważam, że osoba, która nazywa wszystkich głupcami i wydaje takie oceny, powinna przedstawić się z imienia i nazwiska, zamiast ukrywać się za terminem 'redakcja'. Warto poznać personalia osoby nieomylnej, sędziego, mentora...
Trzeba żyć w realnym świecie, aby wiedzieć, jak to jest z tymi telefonami, które rzekomo 'pilot musi wykonać'. Często nikt ich nie odbiera lub osoba odbierająca zachowuje się jak władca przestrzeni wydający zgody w przestrzeni klasy G, które jak wiadomo zgody na wlot nie wymagają.
Nie mogę przejść też obojętnie wobec dwóch zdań które zacytuję: " Opisanym postępowaniem, można doprowadzić do katastrofy, która w konsekwencji będzie wodą na młyn regulatora, aby ten jeszcze bardziej zaostrzał przepisy." i "Piszemy o tym specjalnie, aby również i Urząd zobaczył, że środowisko nie toleruje buty i głupoty."
Nie wiem jakie wazeliniarskie zobowiązania do wykazywania się czymkolwiek przed ULC ma redakcja dlapilota.pl . Już bolszewicy stosowali mechanizmy narzucania samodyscypliny i nie warto iść tą drogą. Redakcja dlapilota.pl zamiast wspierać walkę o zmniejszenie kar, tak aby za naruszenie NOTAM był np. mandat, zaczyna świadomie lub nieświadomie pomagać ULC w pacyfikacji środowiska. Najprawdopodobniej ULC doniesie do organów ścigania na pilota o naruszenie przepisów ruchu lotniczego, co jest zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności. Taka praktyka jest powszechnie stosowana i chyba nie jest to żadnym odkryciem, tak więc autorzy doniesień do ULC na taki zarzut liczą. Artykuł będzie pomagał ULC w odniesieniu w końcu sukcesu, jakim będzie pierwszy pilot za kratami. "Młody" pilot Cessny, który ma zamiar "iść do linii" w okresie do zakończenia postępowania nie dostanie przepustki lotniskowej co może mu utrudnić karierę. Jeżeli zostanie skazany nawet minimalnie, to momentu zatarcia wyroku, może mieć problemy z pracą u polskich przewoźników. Zapłaci kasę adwokatowi i będzie żył w stresie, nikomu tego nie życzę. Albo ktoś rozumie te zależności i zachowuje się wstrzemięźliwie z ocenami i doniesieniami do ULC, albo udaje pożytecznego idiotę, zaślepiony jest zemstą, albo ma niepohamowaną ochotę być pogłaskany przez ULC.
Nie wiem, co się tam dokładnie wydarzyło. Nie chcę zgadywać.
W tej sprawie mogły paść też inne wyroki lub opinie:
- Może tu dochodzić do próby wyłudzenia odszkodowania, ponieważ nie odnaleziono śladów uszkodzeń przez drona Cessny, ani nie wykazano realnego związku zniszczenia drona z lotem samolotu. Kluczowe jest ustalenie związku pomiędzy lotami Cessny a zniszczeniem drona, chociażby na podstawie analizy nagrań.
- To nie pilot Cessny mógł spowodować katastrofę w ruchu powietrznym, polegającą na zniszczeniu drona (jak wynika z artykułu), lecz pilot drona mógł spowodować katastrofę samolotu. Tak więc doniesienie na podstawie art. 174 kk może być skierowane w drugą stronę.
- Redakcja dlapilota.pl ryzykuje pozew o naruszenie dóbr osobistych.
- Drony zawsze bezwzględnie są zobowiązane do ustępowania pierwszeństwa w przypadku pojawienia się ruchu załogowego. Operator oraz pilot drona powinni mieć takie procedury przygotowane i powinien je wykonać. Temat do sprawdzenia.
- Moim zdaniem wiele operacji dronowych jest wykonywanych w Polsce nielegalnie, ponieważ wytyczne Prezesa ULC są traktowane jak przepisy prawa. Nie wiem dokładnie, co operatorzy dronów tam robili, a ten wątek warto też dokładnie sprawdzić.
- W tej sprawie może chodzić bardziej o zemstę, a nie pokrycie strat czy naruszenie przepisów. Operator drona nie może wymagać od operatora lotniska, że nikt na lotnisko nie przyleci i karać go za to zerwaniem umowy.
Współczuję właścicielowi lotniska poniesionych strat i utraconych korzyści. Naturalnym sposobem na ich rekompensatę jest jednak pozew cywilny. Nie rozumiem, dlaczego operator drona nie dochodzi swoich roszczeń bezpośrednio od operatora samolotu. Jeśli ktoś decyduje się na sankcje karne i doniesienia do ULC, musi pamiętać, że kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Bezpodstawne doniesienia są również penalizowane, a podrzucanie do mediów 'gotowców' nie przynosi chwały Przykro mi jest jak ludzie ze środowiska wykorzystują organy ścigania, dokładnie tak jak to robi ULC. Sankcje karne niestety mamy niekonstytucyjne, nieproporcjonalne i chyba największe na świecie.Przykro mi, gdy ludzie ze środowiska wykorzystują organy ścigania, dokładnie tak jak robi to ULC wiedząc jakie są tego praktyczne konsekwencje.
Takie artykuły są bardzo szkodliwe. Czytelnicy często przyjmują przedstawioną w nich relację jako całkowicie prawdziwą, co prowadzi do niebezpiecznych uproszczeń. Mogą zaczynać tworzyć własne teorie, sugerując np., że nie wszyscy dorośli są odpowiedni do latania. W rezultacie redakcja nabija oglądalność dzięki kontrowersji i może zdobyć kilka punktokropek u ULC jako "kapo środowiskowy", a ULC z kolei może wykorzystać sytuację, twierdząc, że nawet środowisko lotnicze przyznaje, iż konieczne są bardziej surowe przepisy i ich egzekwowanie, ponieważ w środowisku tym znajdują się nieodpowiedzialni ludzie.
Redakcja dlapilota.pl zamiast włączyć się choćby w działania na rzecz zmniejszenia kar, wydaje się ustanawiać pomiędzy środowisko lotnicze a ULC, strasząc surowymi konsekwencjami i tworząc atmosferę strachu. Każdy pilot odpowiada za swoje działania, a błędy powinny być analizowane indywidualnie i obiektywnie. Wprowadzanie atmosfery strachu i samosądów szkodzi całemu środowisku. Nie akceptuję i nigdy nie będę akceptować zasad odpowiedzialności zbiorowej i wprowadzania samosądów środowiskowych. Każdy odpowiada za siebie, a logiczne zwiększanie represji jest nieakceptowalne. Mam nadzieję, że ta sytuacja była nieporozumieniem, a redakcja wyciągnie z niej wnioski i zastanowi się nad swoją tożsamością oraz misją. Środowisko lotnicze potrzebuje wsparcia i rozsądnych działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa, a nie represji i niesprawiedliwych osądów. Oby to wszystko był wypadek przy pracy.
Mam nadzieję, że emocje wszystkim opadną i sprawa zostanie załatwiona pomiędzy stronami, bez ULC i publicznego linczowania. Nie dość, że mamy antyrynkowy i wrogo nastawiony do środowiska ULC (nie zmieni tego niczyja wazelina), to nie potrzeba nam jeszcze animozji środowiskowych. Może potrzeba tutaj mediatora środowiskowego, aby pomóc w rozwiązaniu konfliktu.
Niech ta historia będzie też nauką, jak łatwo jest wpędzić się w potężne problemy. NOTAM można przeoczyć. Nie udało się uzyskać zgody telefonicznej od właściciela, świat się jeszcze nie wali. Jeżeli po tych 2 "błędach" nie udało się nam nawiązać kontaktu radiowego to jest już duża szansa na zonk i lepiej lecieć gdzie indziej.
Warto też przemyśleć i ustalić od czego jest Safety Pilot w takich lotach, bo liczenie na niego może się okazać złudne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz