Celem strony jest wymiana poglądów na temat praktycznych skutków regulacji w lotnictwie i nie tylko. Strona może też zawierać niebezpieczne skróty myślowe oraz elementy zarówno satyryczne jak i techniczne.
▼
▼
Rejestr Personelu Lotniczego. Element "skansenu" opóźniający wydawanie licencji i dający pożywkę niezorientowanym do błędnej oceny rynku?
Przyznam się, że z dużym rozczarowaniem patrzę na wszelkie oszacowania rynku oparte na danych z ULCowych rejestrów, a szczególnie dotyczy to Rejestru Personelu Lotniczego.
Byt Rejestru Personelu Lotniczego (RPL) "zabetonował się" w art. 102 Ustawy Prawo Lotnicze (tuż za (L)KE, które "wbiło się" w jej Art. 99).
Z RPL związany jest byt członka personelu lotniczego, i zacytuję tutaj Art. 94 ust.2 w.w. ustawy:
"Członkiem personelu lotniczego jest osoba, która posiada ważną
licencję lub świadectwo kwalifikacji i jest wpisana do państwowego
rejestru personelu lotniczego lub innego odpowiedniego rejestru
prowadzonego zgodnie z odrębnymi przepisami."
Licencje EASAowskie są jak wiemy dożywotnie i ważne jak tylko posiadamy aktualne orzeczenie lotniczo-lekarskie np. na potrzeby LAPL.Nie jest prawdą, że licencja jest ważna jak mamy ważne co najmniej uprawnienie, bo przepisy europejskie nie wprowadzają takich ograniczeń, a licencja LAPL nie posiada wręcz żadnych uprawnień (tylko prawa).
Licencja pilota = członek personelu lotniczego? Chyba, że ktoś nas tam zapomniał wpisać 😉:-) Komplikujemy co się da. Nie znam żadnych praw i obowiązków członka personelu lotniczego innych niż posiadacza licencji.
To po co to? Z przyczyn historycznych. Jeszcze do 2000 roku obowiązywało w Polsce Prawo Lotnicze, gdzie w art. 43 ust. 2 napisane było:
"Minister Transportu, Żeglugi i Łączności może wprowadzić obowiązek noszenia mundurów przez członków personelu lotniczego" 😆 Nie wiem czy ktokolwiek z latających jest zainteresowany takim "wciągnięciem na członka", ale zapewne Prezes ULC mający inicjatywę ustawodawczą, nie chce takiej okazji sobie odpuścić. Jest on pilotom potrzebny taka samo jak funkcjonujący w Polsce Centralny Rejestr Muzeów.
W RPL są papierowe teczki (ULC zaraz powie, że Minister Infrastruktury nakazał mu pozostać w erze pergaminu i zabrania jego informatyzacji) co kojarzy mi się ze sceną z filmu:
Na dzisiaj nawet dokumentacja pracownicza może być przechowywana w formie elektronicznej. Gdyby w tym swoistym "skansenie" chodziło tylko a marnotrawienie publicznych pieniędzy, przekładanie papierów z biurka na biurko co powoduje wydłużenie procesu wydawania licencji, ale niestety ta "zabawa" ma niekorzystny wpływ na bezpieczeństwo lotnicze. Czas to nie tylko pieniądz, ale też bezpieczeństwo pilota, który bez latania czekając na akt urzędniczej łaski wydania licencji, traci nawyki pilotażowe. Jeden średnio ogarnięty urzędnik, w czasie maksimum godziny powinien umieć sprawdzić czy kandydat spełnia wymogi PART-FCL (SFCL, BFCL). Sprawdzić i wydać licencję! Mamy tu jak zwykle z zabawą w kotka myszkę, ULC twierdzi, że tak mówi prawo (obowiązek papierowych teczek), które sam jednak w praktyce je tworzy. Czy tak trudną wystąpić jest komuś z ULC z inicjatywą ustawodawczą likwidującą też patologię?
Obywatele polscy mają licencje różnych krajów. Piloci największego polskiego przewoźnika posiadają licencje irlandzkie, wielu polskich pilotów lżejszych rodzajów lotnictwa czeskie, ... Z drugiej strony wielu cudzoziemców szkolonych w Polsce ubiega się też o Polską licencję, ULC zaoferował, też nietypowe warunki konwersji licencji liniowych obywatelom Bałkanów...
Związek ilości licencji licencji wydanych przez Prezesa ULC (wpisanych do rejestru personelu) z ilością pilotów w Polsce stał się więc iluzoryczny. Wydaje się również, że wyciąganie wniosków rynkowych na podstawie danych tego rejestru nie ma większego sensu.
Niedawno temu ULC opublikował podsumowanie aktywności RPL i co z niego wynika? Ano to, że liczba kobiet pilotów rośnie. RPL jest dobrym źródłem do wyszukiwania takich ciekawostek socjologicznych. Dalej już można dojść tylko do wniosku, że rejestr prowadzi ewidencję nieistniejących licencji np. nie ma czegoś takiego w przepisach europejskich jak licencja pilota rekreacyjnego (może coś w ministerstwie sportu wiedzą na ich temat), albo LAPL(S), bo przeszły one w licencje szybowcowe SPL. ULC chwali się więc swoją nieznajomością obowiązującego prawa. Żenada.
Podobny problem istnieje w przypadku zdecydowanie sprawniej działającego Rejestru Statków Powietrznych, nie może być rzetelnie stosowany do szacowania rozmiaru rynku lotniczego. Polscy właściciele statków powietrznych często rejestrują statki powietrzne w innych krajach, ale są też przypadki gdzie samoloty na polskich znakach latają w innych krajach (ENT, RYR).
Ilość pilotów i statków powietrze w ULCowych rejestrach, w stosunku do liczby wszystkich polskich pilotów i statków powietrznych posiadanych przez polskich obywateli może być raczej miarą atrakcyjności świadczonych przez urząd usług. Garbage In - Garbage out. Śmieci na wejściu - śmieci na wyjściu. Ocena rynku na podstawie "danych" z częściowych rejestrów tworzy zafałszowany jego obraz.
W Ustawie Prawo Lotnicze wpisany jest obowiązek prowadzenia
kilku rejestrów, a ULC prowadzi cały szereg, nie tylko rejestrów ale i ewidencji ewidencji i wykazów. Nie wiem jakim kryterium kieruje
się ustawodawca wpisując w ustawę wymóg prowadzenia niektórych rejestrów.
Jeżeli mamy np. Centralną Ewidencję Pojazdów i Kierowców (CEPIK), to dlaczego
akurat trzeba mieć oddzielne Rejestry Statków Powietrznych i Personelu? Być może ktoś utożsamia rejestrację
z prowadzeniem rejestru.
Dobrze, żeby "ustawowy" rejestr służył jakimś potrzebom społecznym
(tak jak np. kataster), informacyjnym, historycznym, a nie tylko kojarzył się z problemami.
Jakimi? Konieczność dodatkowych procedur i rozporządzeń (gdzie np. raptem ktoś wpisze jak wyżej wymóg papierowych teczek),
wydawania dodatkowych decyzji administracyjnych, wydłużenie czasu przetwarzania
wniosków, wzrost kosztów, problemy prawne (wpis rejestrowy jest deklaratoryjny czy konstytutywny), itp. Zapewne znajdzie się w ULC, ktoś mądrą miną, co powie, że „wynika to z … „ , czyli „kreatywności” urzędnika.
Tak jak czytałem to w Polsce zarejestrowało się około ćwierć
miliona operatorów dronów, bez ustawowego rejestru ich prowadzenia. Da się?
Podsumowując: omówiłem dwie istotne kwestie związane z działalnością ULC dotyczące rejestrów lotniczych i statystyk rynku. Pierwszą z nich jest konieczność usprawnienia prowadzenia rejestrów przez ULC, co może przyczynić się np. do skrócenia czasu oczekiwania na wydanie licencji lotniczych. Propozycje takie jak ujednolicenie procedur i wdrożenie elektronicznych systemów rejestracji mogą przyspieszyć i ułatwić ten proces.
Drugim omówionym tematem jest dokonywanie statystyk rynku przez ULC. Bardzo istotne jest uzyskiwanie dokładnych danych na temat liczby pilotów, statków powietrznych i innych wskaźników, co stanowi podstawę dla podejmowania decyzji w sektorze lotniczym. Ulepszenia w metodologii gromadzenia danych oraz współpraca z innymi instytucjami (np. nadzorami czeskim i irlandzkim) mogą pomóc w zapewnieniu kompletności i rzetelności zgromadzonych informacji.
Dążąc do poprawy tych obszarów, ULC może przyczynić się do bardziej efektywnego i rzetelnego funkcjonowania sektora lotniczego w Polsce.
Na dzisiaj ULC niewiele wie o liczbie pilotów, statków powietrznych, szeroko rozumianych lotnisk. Skala rynku to jedno, ale dobrze by było ustalić realny obszar nadzoru, liczniki i mianowniki we wskaźnikach bezpieczeństwa, itd. Nadzór nad tymi co przynoszą kalendarze do urzędu, to stanowczo za mało. Warto by się urzędnikom trochę pofatygować, choćby z ciekawości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz