Drone Tower – Jaka piękna katastrofa. Czy tylko wizerunkowa? Sprawa wydaje się być nieco głębsza...

drony

Ostatnio obiecałem przyjrzeć się projektowi nowelizacji Prawa Lotniczego i wprowadzonym tam zmianom dotyczących dronów.. Nowe przepisy europejskie  dotyczące dronów obowiązują już od ponad trzech lat, ale ktoś u nas głęboko zapragnął „ucywilizować” ich loty, czyli pod hasłem bezpieczeństwa zahamować rozwój tego obiecującego rynku.  Nie można widocznie sobie przepuścić okazji, aby przy okazji wejścia w życie przepisów unijnych czegoś nie ugrać. 

Dziś chciałbym poruszyć kwestię związaną z jednym z zapisów tego projektu, a mianowicie obowiązku zgłaszania wszystkich lotów dronami. Najpierw został on wprowadzony na podstawie przepisów związanych z pandemią (!), a następnie wpisany był do wytycznych Prezesa ULC.  Jest to nasz polski pomysł, bo prawo europejskie takiego wymogu nie ma i bardzo precyzyjnie określa gdzie nie można latać i kiedy operator musi uzyskać zgodę lub zezwolenie. Państwa członkowskie mają szerokie możliwości nakładania ograniczeń na loty dronami, ale wymaganie zgłoszenia każdego lotu to już trochę za daleko jak na dzisiejszy stan prawa unijnego.
W kwestii zgłaszania jest pewien niuans - wg. zapisów  rozporządzenia covidowego lub "wytycznych" nie zgłasza się lotu dronem, tylko zamiar wykonania takiego lotu. Oznacza to, że można się w aplikacji oznaczyć i nie jest to równoznaczne z lotem (bo np. popsuje się pogoda etc.).  Niektórzy uważają , że zgłaszanie zamiaru lotu ma tyle z bezpieczeństwem co noszenie masek w czasach covid (łapanie społeczeństwo "za ryj") . 
Zgłaszanie wszystkich lotów dronowych to temat na oddzielny obszerny  wpis, ale za tym ustawowym wymogiem może kryć się  groźba potencjalnej kary 5 lat pozbawienia wolności za naruszenie niekonstytucyjnych (wprowadzanych poza ustawą) przepisów ruchu lotniczego. Szczególnie ULC uwielbia stosować ten bat w korupcjogenny, bo arbitralny sposób. W projekcie nowej ustawy zafundowano w promocji droniarzom, oprócz sankcji karnych, całą paletę kar pieniężnych .
Czy liczymy na rozwój sektora drogowego  będąc  najbardziej restrykcyjnym krajem na świecie? Zależność pomiędzy karami a rozwojem rynku już opisywałem. 

Stanowisko nowego Ministra Infrastruktury co do chęci wyeliminowania z ustawy Prawo Lotnicze sankcji karnych i zamiany ich na stosowne kary pieniężne poznamy wkrótce, jak tylko pojawi się na stronie ministerstwa odpowiedź na petycję z dnia  14 marca 2024 r --> LINK (druga petycja)

Równie dobrze, ktoś za moment  może wpaść na pomysł zgłaszania wszystkich lotów np. paralotniarzy.  Skoro jedni zgłaszają, to dlaczego inni nie?  Obowiązek zgłaszania wszystkich lotów już  w Polsce występował i wracamy do tamtych czasów. 

Mamy  do czynienia z kolejnym już zamachem na niekontrolowaną przestrzeń klasy "G"., skoro nie można wymagać w niej formalnych zgód na wykonanie lotów, to pojawiają się mdłe określenia: "zgłoszenie zamiaru", "uzgodnienie telefoniczne", "zgłoszenie lotu" itp. Czy to jest prawo lotnicze czy zabawa w chowanego w przedszkolu? Może i zgłaszanie lotów dronami podnosi bezpieczeństwo.  Jednak nie za cenę potencjalnej odsiadki,  jeżeli mamy domyślać się na czym to "zgłoszenie" polega i przy systemie, który czasem działa. 
Kontrolowanie przestrzeni niekontrolowanej stało się naszą krajową zmorą. Oczywiście  należy promować zgłaszanie lotów dronami w miejscach gdzie nie ma żadnych ograniczeń, zaś loty odbywają się zgodnie z przepisami unijnymi.  Nałożenie obowiązku zgłaszania (zamiaru) lotów z sankcjami,  a propagowanie zasad dobrej praktyki to co innego. Prawny kij przy wsparciu narzędzi IT (konstruowanych  "pod stołem") ma zastąpić edukację operatorów dronów i społeczeństwa. Bo tak jest prościej.

Przejdźmy teraz do kroniki wydarzeń:
  • Na posiedzeniu  sejmowej podkomisji stałej ds. transportu lotniczego rok temu poprzednia Prezes PAŻP obiecuje aktualizację aplikacji Dron Radar, która działa już dłuższy czas i powstała oddolnie poza agencją,. Miała ona na celu  umożliwienie łatwego sprawdzenia, czy w danym miejscu można latać dronem, czy nie, bez zagłębiania się w zawiłości przestrzeni etc. Z czasem aplikacja zyskała sympatię użytkowników, a PAŻP certyfikował ją w ULC, żeby można było jej używać do oficjalnych zgłoszeń zamiaru wykonania lotu w ramach niewerbalnej łączności dwukierunkowej z wieżą.
  • Wbrew obietnicy złożonej posłom Aplikacja Dron Radar zostaje wyłączona, a zgłoszenia trzeba było dokonywać mailem.
  • PAŻP otwiera stronę internetową do zgłaszania lotów.
  • Na 15 kwietnia br. zapowiada się nową aplikację DroneTower, która była częścią projektu za ponad 60 mln złotych ( >   0,8 Sasina).
Prezes ULC zostaje wydalony ze służby, a jednocześnie nowa Prezes PAŻP wraz z nowym Ministrem Infrastruktury ogłaszają uruchomienie nowej aplikacji, która okazała się być niesprawna.  System przez moment działał, a potem się zawiesił. Czy to przypadek? Minister coś wspominał o nowych regulacjach i obowiązku zgłaszania każdego lotu dronem, ale chyba nie do końca był zorientowany o czym mówi.

/ widok ekranu po uruchomieniu nowej aplikacji/

Nie chcę tu roztrząsać kwestii: karygodnego testowania aplikacji od razu w boju, „kosztownego sukcesu” czy kreowania Ministra na postać mema, itp. Sam robię błędy, każdy ma do nich prawo, rozumiem też wysiłek i dobre chęci. Jednak...

Resort infrastruktury na Twitterze (X) informuje, że mieliśmy do czynienia z atakiem hackerskim na nowo uruchomioną aplikację.  STRASZNE! Komunikat został następnie usunięty.. Dalej PAŻP sygnalizuje  problemy z wydajnością systemu. Można jedynie domyślać się, co  naprawdę się stało. Jedna z tez głosi, że nowemu Ministrowi ULC i PAŻP przedstawiły operatorów dronów jako hackerów, co niezbyt dobrze wróży na przyszłość.  Pełnej planowanej funkcjonalności nie przywrócono do dziś. Na szczęście padło od PAŻP słowo "przepraszam", a nie przypominam sobie tego magicznego słowa z ulicy Flisa. 
Można sobie z tej sytuacji stroić żarty, ale być może sprawą powinny zająć się organy odpowiadające za bezpieczeństwo państwa.  Przy okazji poprawiania bezpieczeństwa, mogło dojść do właśnie jego naruszeń. Niedawno temu niektórzy operatorzy dostali maila informującego o możliwości wycieku danych:


Tu już powoli żarty kończą się.

Załóżmy jednak,  że wszystkie loty dronami powinny być zgłaszane, a kary za niezgłoszenie powinny być surowe. Interesuje mnie, jakie konsekwencje powinny ponieść osoby odpowiedzialne za tę wtopę, aby były one.proporcjonalne do stopnia winy. W niektórych systemach prawnych kary kumuluje się i  winni w tej sprawie mogliby liczyć tylko na reinkarnację (5 lat * n zagrożeń). W polskim systemie prawnym  można by sprawę podciągnąć pod zarzut sprowadzenia niebezpieczeństwa w ruchu lotniczym.   Zaraz ktoś zapewne jednak  udowodni, że  aplikacja nie miała  związku z bezpieczeństwem (uruchomiono przecież jakieś rozwiązania awaryjne w panice), chociaż kasę wydano aby bezpieczeństwo zapewnić 😅  Będąc realistą, domyślam się finału pod tytułem: „nic się nie stało”. Nie żebym pałał żądzą odwetu, tylko chciałbym aby decydenci przemyśleli jeszcze raz sens kar odsiadki które fundują pilotującym. 

Czy ten projekt buduje zaufanie do PAŻP? Nie. 
Czy PAŻP potrzebuje zaufania społecznego? Tak. 
Czy przez lata to zaufanie było budowane poprzez ciężką pracę i profesjonalizm kontrolerów i informatorów? Tak. 
Czy PAŻP jest w stanie odzyskać to zaufanie bez wyjaśnienia prawdy i bieżącego oraz rzetelnego informowania o postępach naprawy? Obawiam się, że nie.

Zarówno w ULC, jak i w PAŻP, zbyt dużo uwagi poświęca się PR-owi, który jak słońce - szkodzi w nadmiarze. Na miejscu zarządzających tymi instytucjami raczej postawiłbym na ciężką pracę dla bezpieczeństwa i przestrzeganie prawa. Jeśli PAŻP twierdzi, że loty dronami podlegają zgłoszeniu, a na dodatek wmawia to ministrowi, to radzę sprawdzić podręcznik do WOS lub zerknąć do art. 87 Konstytucji: „Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia.”. Ja tam nie widzę  żadnych wytycznych. Do jakiego przepisu prawa są te wytyczne? A może jest to jak syndrom lotniczej władzy ludowej, która  ukonstytuowała się w głowach urzędników. PAŻP powinien natychmiast zaprzestać dezinformować odbiorców swoich usług. 

Skoro nie ma na dzisiaj wiążącego obowiązku prawnego zgłaszania wszystkich lotów, to dlaczego przed uchwaleniem nowelizacji ustawy poszły  ogromne środki na ten cel?  Idźmy dalej, równolegle z Drone Tower PAŻP uruchomiono, wyciągniętą jak królik z kapelusza, usługę „cotulata.pl” służącą m.in. do zawiadomień o niezgłoszonych lotach. W proces ten uwikłano policję, tak jakby ta nie miała ważniejszych zadań. 
PAŻP nawet zakłada przyjęcie projektu ustawy przez Sejm, już wydaje pieniądze na system opłat za rezerwacje stref.  
Jak widać to nie posłowie będą decydować o przyszłości rynku dronowego w Polsce, ale wszystko wymyśliły przed sejmowym głosowaniem jakieś „krasnoludki”.  

Może jestem konserwatywny. ale według mnie system robi się do ustawy, a nie odwrotnie.  
Chyba jestem idealistą wierząc, że pieniądze publiczne powinny być wydawane na projekty które mają cel, specyfikacje, terminy, procedury odbioru,  kary umowne, gwarancje itp. 
Cieszę się, że korzystamy z unijnych pieniędzy na informatyzację, ale sektor publiczny powinien działać jawnie i transparentnie  i nie ma tu miejsca na niespodzianki. Środowisko ma prawo wiedzieć, co kiedy i po co powstanie.  Informacje na https://drony.gov.pl/roadmap, zamieszczone dopiero w tym miesiącu to stanowczo za mało.  Formuła "projektuj i buduj" nie powinna mieć tutaj zastosowania.. 

Jako obywatel byłbym przeszczęśliwy, zwłaszcza w tych niespokojnych czasach, gdyby 100 % oprogramowania w sektorze publicznym wytwarzane było przez ten sektor. Chyba wszyscy jednak rozumieją, że jest to niemożliwe i to co się stało jest właśnie dowodem, że ta droga do nikąd nie prowadzi  Krawiec nie zrobi sobie sam lepszych butów niż te które wykona mu szewc. Czy celem PAŻP  jest przekształcenie się w firmę informatyczną, która ma również ambicje w zakresie usprawniania procesów w ULC

Powstają jak rozumiem trzy systemy informatyczne:  zgłaszania lotów,  identyfikacji dronów (temu można przypisać atrybut unijnego wymogu cyfryzacji) i system obywatelskiego donoszenia o latających dronach. Już czuję efekty porównywania danych w tych trzech systemach, poleje się krew i pieniądze na prawników. 

Jeśli idzie o Drone Tower to padają już ciekawe pytania, których by nie było, gdyby w sposób przejrzysty wydawano pieniądze (część jest unijnych).  Dlaczego aplikacja jest dostępna tylko na dwie platformy komórkowe  a nie ma wersji np. na tablety z Windows?  Czy mogą z aplikacji korzystać użytkownicy z innych krajów UE?. 
Rozważając propozycję ustawowego zapisu dotyczącego obowiązkowych zgłoszeń wszystkich lotów dronów, nie sposób nie zastanowić się nad sensem wprowadzania takich regulacji w obliczu problemów technicznych, jakie już na wstępie stają na naszej drodze Co zrobić, gdy system zawiedzie lub zostanie wyłączony? Czy może to być sposób na zatrzymanie wszystkich operacji dronów w Polsce w przypadku awarii czy celowego wyłączenia?

Nowy Minister Infrastruktury i nowa Prezes PAŻP zaliczyli widowiskowy wizerunkowy falstart. Mam nadzieję, że wyciągną z niego głębsze wnioski. Po konferencji wylądowaliśmy raptem o kilka lat do tyłu w rozwoju.

Ministerstwo Infrastruktury, ULC i PAŻP powinny skupić się na bardziej przemyślanych działaniach dotyczących regulacji dronów. Wymaga to analizy skutków zmian, transparentnego podejmowania decyzji po konsultacjach z branżą, skrupulatnej kontroli nad wydatkami publicznymi na projekty informatyczne, zapewnienia bezpieczeństwa danych, rzetelnego informowania społeczeństwa i stopniowego wdrażania rozwiązań.

Ministerstwo Infrastruktury nie może unikać odpowiedzialności za rozwój rynku lotniczego, szczególnie w kontekście dronów, nawet jeśli działania ULC i PAŻP wydają się promować działania ograniczające ten rynek. ULC i PAŻP wskazują działania wygodne dla siebie, ale równocześnie w sposób naturalny ograniczają rozwój rynku lotniczego. Ich podejście może niekorzystnie wpłynąć na innowacje i rozwój sektora, co należy uwzględnić przy kształtowaniu polityki lotniczej. Jeśli minister Infrastruktury będzie polegał wyłącznie na nich, może przejść do historii jako osoba, która nie skorzystała z dziejowej okazji do promowania tej gałęzi rozwoju sektora lotniczego.

Przy okazji dodam jeszcze, że od ponad miesiąca czekam na odpowiedź PAŻP na pytanie zadane w trybie informacji publicznej dotyczące podstaw prawnych wprowadzenia tras dolotowych w przestrzeni klasy G. Za naruszenie tych tras piloci otrzymują zarzuty karne. Odpowiedzi nie dostałem do dziś.  "Nie ma komu taczek załadować?" 

 Nie zapomnij również, zerknąć od czasu do czasu na konto na facebook.com/avialawpl 😏 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz