Czy "wybieranie" egzaminatorów praktycznych przez Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC) jest bezpieczne? Z cyklu przychodzi baba do lekarza, a raczej pilot do urzędu w XXI wieku.

Zacznijmy od parafrazy popularnego dowcipu. Przychodzi kandydat na egzaminatora do ULC i słyszy pytanie: Dlaczego chciałby Pan zostać egzaminatorem praktycznym? Z grzeczności odpowiedź powinna brzmieć: Proszę o następne pytanie. Takie pytania mają swój komunistyczny rodowód, bo pod rządami poprzedniej ustawy Prawo Lotnicze, kandydat na pilota musiał spełniać oprócz kwalifikacji lotniczych jeszcze "standardy" moralne. Pozostał jeszcze jeden bastion do obalenia komuny w polskim lotnictwie  tj. system egzaminów praktycznych, gdzie zadawane jak wyżej pytania mają związek z niechlubną tradycją. Tak jak wielokrotnie pisałem, jeśli idzie o egzaminatorów uregulowanych w przepisach unijnych, to nie reprezentują oni ULC i świadczą usługi w ramach wolnego zawodu. Gorzej jeśli idzie o egzaminatorów tzw. krajowych (samoloty ultralekkie, spadochrony, motolotnie itd) tutaj ustawa jest bezwzględna i muszą oni zostać wcieleni na członka Komisji Egzaminacyjnej. W praktyce grono najczęściej nielotnych urzędników może wybierać sobie kogo chce (nazywają się wtedy Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego), nie ma to związku z wyróżnianiem się wiedzą, umiejętnościami w dziedzinie lotnictwa z wielu przyczyn np. niemal żadna z osób współdecydujących o wyborze nie ma wystarczających kompetencji do takich ocen. Ostatnio listę osób zaangażowanych w ten proceder opublikowano w w 2017 roku.


Z wyborem w tej formie związanych jest szereg problemów:

  • Potencjalny konflikt interesów: Jeżeli proces wyboru egzaminatorów nie jest transparentny i obiektywny, istnieje ryzyko, że mogą oni być wybierani na podstawie osobistych lub zawodowych relacji, co może rodzić konflikty interesów.
  • Brak uwzględnienia potrzeb rynku: Jeżeli proces selekcji egzaminatorów nie uwzględnia  rzeczywistych potrzeb rynku, to  może to prowadzić do sytuacji, gdzie kandydaci do egzaminów muszą oczekiwać na wolnego egzaminatora i tracić nawyki lotnicze co zagraża bezpieczeństwu lotniczemu. 
  • Zakulisowe wpływy: Wybór egzaminatorów przez organy regulacyjne może prowadzić do podejrzeń o wpływ polityczny lub korporacyjny. Jeżeli osoby zasiadające w komisjach egzaminacyjnych są wybierane na podstawie innych kryteriów niż ich kompetencje i doświadczenie, może to podważać wiarygodność całego systemu egzaminacyjnego.
  • Niska jakość egzaminów: Jeżeli egzaminatorzy są wybierani bez uwzględniania ich rzeczywistej wiedzy, doświadczenia i umiejętności, istnieje ryzyko, że jakość przeprowadzanych egzaminów będzie niska, co z kolei może wpływać na bezpieczeństwo w lotnictwie.

Egzaminatorzy nie powinni być wybierani w systemie krajowych (w systemie europejskim to nie organ, ale stosowne przepisy określają minimalne wymagania)  na podstawie wyłącznie doświadczenia (nalotu), bo może to skutkować:

  • Brakiem aktualności wiedzy: Osoba posiadająca dużo doświadczenia, ale bez regularnego aktualizowania swojej wiedzy, może nie być dobrze zorientowana w najnowszych technologiach, procedurach czy regulacjach. Lotnictwo to dziedzina, która podlega ciągłym zmianom, a egzaminatorzy powinni być świadomi najnowszych trendów i standardów.
  • Zatwardziałość w podejściu: Osoby z dużym doświadczeniem mogą mieć utrwalone pewne nawyki czy przyzwyczajenia, co może prowadzić do braku elastyczności w ocenie nowych kandydatów. Egzaminator powinien być w stanie dostosować się do różnych sytuacji i indywidualnych cech egzaminowanego.
  • Brak umiejętności pedagogicznych: Posiadanie doświadczenia w danej dziedzinie nie zawsze idzie w parze z umiejętnościami pedagogicznymi. Dobry egzaminator powinien być w stanie przekazywać wiedzę w sposób zrozumiały i wspierać rozwój umiejętności u egzaminowanych.
  • Potencjalny brak obiektywizmu: Osoba z długim stażem może być związana z pewnymi grupami zawodowymi, co może wpływać na jej obiektywność podczas oceny kandydatów.


Szczególnie niebezpieczna jest tendencja ULC do wyznaczania małej liczby wyspecjalizowanych egzaminatorów, którzy poświęcają się tylko egzaminowaniu. Istnieje wtedy poważne ryzyko, że mogą oni mimo dużego doświadczenia nie uczestniczyć regularnie w praktyce lotniczej, co pozwala utrzymać bieżący kontakt z rzeczywistymi warunkami lotu. Myślę, że mój pogląd znajdzie potwierdzenie w kilku przypadkach wypadków/incydentów w czasie egzaminów.

Osoba, która jest regularnie wykonuje operacje jako pilot, a zwłaszcza instruktor, ma bardziej aktualne doświadczenie w operacjach lotniczych, zna bieżące wyzwania i zmiany w branży, a także utrzymuje umiejętności operacyjne na wysokim poziomie. Urząd nie chce tego zrozumieć, bo tak fajnie mieć arbitralny wybór. Obecnie nawet jakiś sekretariat komisji ma wpływ na decyzję o "powołaniu" egzaminatora, co jest po prostu idiotyczne. Minister właściwy ds. transportu nie raczył uściślić zasad i procedur tego uduchowionego "powoływania" na członka Komisji Egzaminacyjnej.

Inne "ambitne kryteria" doboru typu czytelność wypełniania protokołów czy współpracę polegającą na umiejętności wchodzenia  w ... pominę. Tak jak pisałem EASA oficjalnie twierdzi, że ograniczanie liczby egzaminatorów jest pogwałceniem prawa UE.

Dlatego należy w systemie krajowym zlikwidować komisję egzaminacyjną, a uprawnienia egzaminatora nadawać instruktorom o zdefiniowanym z góry doświadczeniu. Wymogi krajowe nie powinny być ostrzejsze niż europejskie, bo dotyczą one bardziej amatorskich dziedzin lotnictwa niż te uregulowane przez UE. Urzędnikom należy zabrać tę zabawkę, bo zagraża to bezpieczeństwu. Jedynym celem Komisji Egzaminacyjnej na dzisiaj jest pozbawianie kandydatów na egzaminatorów prawa do rozpatrzenia wniosku w jakimkolwiek określonym terminie i pozbawienie możliwości odwołania od decyzji w sprawie złożonych wniosków.

 

O pierwszym wyroku potwierdzającym,  że certyfikat egzaminatora nie różni się jeśli idzie o procedurę niczym w stosunku do licencji lub uprawnień pisałem niedawno temu.  Ktoś jednak jeszcze powinien dopilnować, żeby szkolenia praktyczne egzaminatorów prowadzić  nie ULC, ale ośrodki szkolenia. Jeszcze rok temu ULC obiecywał to nadzorującemu go Ministerstwu Infrastruktury. Jak w ogóle to może robić jeśli nie ma ku temu kadr, ani sprzętu we władaniu?


Co by tu nie mówić, cały proces jest też po prostu korupcjogenny.

 

Nie zapomnij również, zerknąć od czasu do czasu na konto na facebook.com/avialawpl 😏 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz