W petycji z dnia 3 listopada 2026 r. w sprawie "likwidacji komisji egzaminacyjnej z art. 99 Ustawy Prawo Lotnicze oraz reformy systemu egzaminowania i certyfikacji personelu lotniczego w Polsce" postawiłem sprawę jasno: system egzaminowania w Polsce jest niezgodny z prawem unijnym i służy wyłącznie podtrzymaniu władzy grupy urzędników.
Odpowiedź Ministerstwa Infrastruktury, w której nazywa moje argumenty „subiektywnymi”, to ignorowanie faktów prawnych i lekceważenie prawomocnych wyroków sądów.
1. Wyrok sądu vs. Urzędnicza rzeczywistość
Ministerstwo nazywa moje zarzuty o kolesiostwie „subiektywnymi”. Tymczasem wystarczy spojrzeć na miażdżącą ocenę sądową:
„Obowiązujący stan przepisów nie pozwala przyjąć, że istnieje prawnie doniosłe powiązanie pomiędzy wydaniem certyfikatu przez Prezesa ULC a powołaniem przez ten organ członków komisji egzaminacyjnej”
Sąd potwierdza to, co podnoszę od lat: w systemie unijnym (EASA) bycie egzaminatorem to wolny zawód regulowany wyłącznie posiadanym certyfikatem. Tymczasem polski art. 99 Prawa Lotniczego tworzy „drugi stopień wtajemniczenia” – martwą w świetle prawa unijnego strukturę LKE, która służy wyłącznie do ręcznego sterowania rynkiem i ochrony swoich nominatów.
2. Arogancja zamiast merytoryki
W swojej odpowiedzi Ministerstwo nie podjęło nawet próby merytorycznego odniesienia się do moich argumentów. Zamiast uczciwej debaty i podziękowania za wskazanie krytycznych luk w systemie, zostałem zbyty urzędniczym frazesem o „regulaminie prac Rady Ministrów” jako rzekomej przeszkodzie nie do przejścia.
Zasłanianie się regulaminem to biurokratyczna zasłona dymna. Skoro ten mityczny regulamin rzekomo tak sprawnie organizuje pracę, to dlaczego nie potraficie przygotować szybkiego, punktowego projektu nowelizacji, który wykreśliłby martwy art. 99? Jeśli regulamin uniemożliwia usunięcie przepisów sprzecznych z prawem UE, to mamy do czynienia z systemową dysfunkcją państwa, a nie „subiektywnym przekonaniem” obywatela.
3. „Paczka” urzędników i ręczne sterowanie
Musimy przestać postrzegać Prezesa ULC jako jedynego decydenta. Realną władzę sprawuje hermetyczna struktura urzędnicza średniego szczebla. To oni de facto unieważniają certyfikaty EASA, wymagając krajowej „nominacji” do LKE. Pozwala im to na:
Arbitralne decydowanie, kto „może” być egzaminatorem (certyfikat EASA to dla nich tylko świstek).
Ręczne rozdzielanie zleceń na egzaminy.
Ochronę interesów grupy, która z nadzoru zrobiła sobie prywatny folwark.
4. Skansen zamiast komputerów – gdzie ta nowoczesność?
Najbardziej perfidnym narzędziem kontroli jest celowe blokowanie pełnej cyfryzacji egzaminów. Podczas gdy w UE standardem jest pełna automatyzacja, u nas część egzaminów wciąż odbywa się na arkuszach papierowych lub w formie ustnej przed „komisją”.
Brak pełnej cyfryzacji to nie tylko zacofanie, to celowe działanie. Papier i rozmowa to idealne pole do nadużyć, których komputer nie dopuszcza. Komputer nie ma kolegów i nie przymyka oka na braki u „swoich”. Automatyzacja to transparentność, której „układ” boi się najbardziej, bo odbiera ona urzędnikom władzę nad losem kandydata.
Podsumowanie
Ministerstwo oskarża mnie o „sabotowanie prac”, bo piszę petycje. Prawda jest taka, że to Ministerstwo sabotuje państwo prawa, ignorując linię orzeczniczą sądów i chroniąc patologiczny układ w ULC. To nie jest sabotaż ze strony obywatela – to jawny opór urzędników, którzy boją się utraty kontroli nad swoim prywatnym folwarkiem.
💬 Nie zapomnij również, zerknąć od czasu do czasu na konto na facebook.com/avialawpl 😏
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz