To rozporządzenie powinno zainteresować nie tylko operatorów i szkoły lotnicze, ale również samych szkolących – instruktorów i pilotów. Dlaczego? Bo sposób wykorzystania symulatora ma bezpośredni wpływ na koszty szkolenia, jego strukturę i realny przebieg. A zmiany wprowadzane przez EASA wchodzą dokładnie w ten obszar – i to bardzo głęboko.
Koniec prostego podziału – zaczyna się FCS
Dotychczas logika była prosta:
- FFS D → wszystko,
- FTD 2 → część rzeczy,
- FNPT II → „niżej”.
Teraz to przestaje być wystarczające.
Nowy model opiera się na FCS (FSTD Capability Signature), czyli zestawie parametrów opisujących zdolności symulatora w konkretnych obszarach. Tych obszarów jest 14 i obejmują m.in.:
- odwzorowanie kabiny (layout, ergonomia),
- model sterowania i sił na sterach,
- model aerodynamiczny i osiągi,
- systemy pokładowe,
- środowisko (pogoda, turbulencje),
- wizualizację (field of view, rozdzielczość, odwzorowanie terenu),
- ruch (motion cueing),
- dźwięk i wibracje,
- systemy nawigacyjne i CNS.
Każdy z tych elementów ma przypisany poziom wierności (fidelity level).
I teraz klucz:
to nie poziom FSTD decyduje, tylko kombinacja tych poziomów dla konkretnego zadania szkoleniowego.
FCL.036 – techniczny „most” między starym a nowym
Wprowadzono nowy przepis FCL.036, który w praktyce robi jedną bardzo ważną rzecz:
pozwala używać FSTD zakwalifikowanych według FCS do spełniania wymagań, które nadal w przepisach odwołują się do „starych poziomów”.
Warunek:
- każda wymagana cecha musi mieć co najmniej równoważny poziom wierności jak w dotychczasowych tabelach.
Czyli:
- stare przepisy zostają,
- ale sposób ich spełnienia się zmienia.
ESL – koniec „papierowego poziomu”
W praktyce najważniejszym dokumentem staje się ESL (Equipment Specification List).
To nie jest już załącznik „do szuflady”. ESL musi zawierać:
- konfigurację symulatora,
- jego kwalifikację (basis + level),
- szczegółowe wyposażenie,
- zakres możliwości,
- ograniczenia (limitations),
- odniesienie do FCS.
I teraz najważniejsze:
ATO/DTO/operator mają obowiązek weryfikować przydatność FSTD właśnie na podstawie ESL.
To oznacza:
- koniec podejścia „certyfikat mówi wszystko”,
- początek podejścia „sprawdzamy, co ten symulator faktycznie potrafi”.
ARA i ORA – więcej techniki, mniej „odhaczania”
Zmiany w części ARA i ORA są mniej medialne, ale bardzo istotne operacyjnie.
W szczególności:
1. Qualification Basis
Każdy FSTD ma jasno określoną podstawę kwalifikacji (np. CS-FSTD(A) issue 2),
która determinuje wymagania walidacyjne.
2. Walidacja i dane referencyjne
Większy nacisk na:
- dane walidacyjne (validation data),
- zgodność modelu z rzeczywistym statkiem powietrznym,
- aktualność danych.
3. Zarządzanie konfiguracją
Każda zmiana w FSTD:
- musi być klasyfikowana,
- oceniana pod kątem wpływu na kwalifikację,
- dokumentowana.
To w praktyce oznacza mniej „uznaniowości”, więcej inżynierii.
Przepisy przejściowe – trzy ścieżki
Dla istniejących symulatorów przewidziano konkretne scenariusze:
- Assigned FCS – przypisanie FCS bez pełnej rekwalifikacji,
- Pełna FCS – nowa kwalifikacja według CS-FSTD,
- Okres przejściowy – czasowe funkcjonowanie bez pełnej FCS.
To oznacza, że:
- rynek nie zostaje wyzerowany,
- ale każdy FSTD będzie musiał „przejść przez filtr” nowego systemu.
Przykłady praktyczne
Załóżmy szkolenie IR:
Dotąd:
- FNPT II → można zrobić X,
- FTD 2 → można zrobić Y.
Teraz:
-
sprawdzamy, czy symulator ma:
- odpowiedni model lotu w IMC,
- realistyczną nawigację,
- odpowiednie odwzorowanie podejść,
- właściwe odwzorowanie autopilota i systemów.
Jeśli tak – można go użyć, nawet jeśli formalnie „poziom” nie byłby wystarczający w starej logice.
Jeśli nie – nawet wysoki poziom nie pomoże.
W przypadku PPL(H) pojawia się istotna nowość: możliwość zaliczenia do 10 godzin szkolenia na FSTD. Nie jest to jednak rozwiązanie „automatyczne”. Warunkiem jest m.in. wykorzystanie symulatora odpowiadającego typowi śmigłowca egzaminacyjnego oraz wykazanie przez ATO lub DTO – wobec właściwego organu – adekwatności specyfikacji FSTD do programu szkolenia. Innymi słowy, więcej symulatora jest możliwe, ale tylko tam, gdzie jego jakość i dopasowanie do szkolenia rzeczywiście to uzasadniają.
UPRT – koniec automatyzmu
Bardzo ciekawa zmiana dotyczy UPRT.
Dotychczas często zakładano:
„FFS C/D → nadaje się do wszystkiego”.
Teraz:
- zdolność do UPRT zależy od kwalifikacji w konkretnym zakresie,
-
istotne są m.in.:
- model przeciągnięcia,
- zachowanie poza obwiednią,
- odwzorowanie dynamiczne.
Czyli:
nie każdy FFS D będzie się nadawał do każdego UPRT.
Śmigłowce i TRI – zmiany szybciej
Część zmian wchodzi już od 30 kwietnia 2026 r. i dotyczy m.in.:
- FCL.740.H,
- FCL.930.TRI,
- FCL.935.TRI.
Wprowadzono m.in.:
- większą elastyczność w wykonywaniu ocen kompetencji,
- możliwość mieszania FSTD i statku powietrznego,
- odejście od sztywnego wymogu „FFS albo nic”.
Daty i rzeczywistość
- główne stosowanie: 30 kwietnia 2028 r.
- część zmian: 30 kwietnia 2026 r.
Czyli:
to nie jest abstrakcyjna reforma – to jest proces, który już trwa.
Wniosek praktyczny
To rozporządzenie robi jedną rzecz bardzo wyraźnie:
przenosi odpowiedzialność z „systemu klasyfikacji” na „organizację i jej ocenę techniczną”.
Nie wystarczy już:
- mieć symulator,
- mieć papier,
- mieć program.
Trzeba jeszcze:
- rozumieć, co symulator robi,
- wiedzieć, czego nie robi,
- i umieć to uzasadnić.
Na koniec
Jeżeli ktoś myśli, że to tylko zmiana terminologii, to się myli.
To jest przejście:
-
z systemu administracyjnego
do - systemu techniczno-operacyjnego.
A to oznacza jedno:
mniej „bo przepis mówi”, więcej „pokaż, że to działa”.
💬 Nie zapomnij również, zerknąć od czasu do czasu na konto na facebook.com/avialawpl 😏

Czekamy jeszcze na to aż inspektorzy Urzędu będą w stanie sami zrozumieć co im się pokazuje i że to działa... Znając podejście starszych panów z poprzedniej epoki, którzy twierdzą, że tak nie można, bo w armii robiło się zawsze inaczej...
OdpowiedzUsuń