W czasach, gdy prawo często pisane jest bez konsultacji ze środowiskiem, a urzędy działają według wewnętrznej logiki odpornej na głos obywateli, jedno narzędzie wciąż działa: petycja.
Choć wielu uważa ją za bezsilną formalność, doświadczenie pokazuje, że dobrze przygotowana petycja może zdziałać więcej niż protest, konferencja prasowa czy post na Facebooku. Szczególnie w lotnictwie, gdzie specjalistyczna wiedza obywateli często przewyższa kompetencje legislatorów.
📜 Czym właściwie jest petycja?
Zgodnie z ustawą z dnia 11 lipca 2014 r. o petycjach, petycja to żądanie, wniosek lub propozycja złożona do organów władzy publicznej w interesie publicznym, własnym lub cudzym. Może dotyczyć:
-
zmiany przepisów prawa (ustawy, rozporządzenia),
-
sprawy dotyczącej praw obywateli,
-
istotnych problemów społecznych.
Nie trzeba być prawnikiem ani mieć stowarzyszenia. Wystarczy napisać i wysłać.
⚖️ Kto rozpatruje petycje w sprawach lotniczych?
To bardzo ważne: nie ULC.
Urząd Lotnictwa Cywilnego nie tworzy przepisów – jedynie je stosuje.
Dlatego petycje w sprawach systemowych (np. zmiana ustawy Prawo lotnicze, rozporządzeń, wdrożenie przepisów ICAO lub UE) kierujemy do Ministra Infrastruktury.
Petycję możemy wysłać za pomocą e-puap, stosując przykładowy szablon:
PETYCJA
na podstawie art. 2 ust. 1 w zw. z art. 4 ust. 2 i art. 13 ust. 1 ustawy z dnia 11 lipca 2014 r. o petycjach (Dz.U. z 2014 r. poz. 1195)
Działając w interesie publicznym, niniejszym wnoszę petycję w sprawie:
[tu wpisz przedmiot petycji, np. nowelizacji art. 212 ust. 1 pkt 1 lit. a ustawy Prawo lotnicze, dostosowania prawa krajowego do norm ICAO, itp.].
Uzasadnienie niniejszej petycji przedstawiam poniżej.
xxxx
🔍 Czy trzeba zbierać podpisy?
Nie.
Zgodnie z ustawą – wystarczy jedna osoba. Petycja złożona przez pojedynczego pilota, instruktora, prawnika czy pasjonata musi być rozpatrzona.
A organ ma obowiązek:
– wskazać, czy ją uwzględnia czy nie,
– uzasadnić decyzję,
– opublikować całość na stronie internetowej.
➕ Czy warto zbierać podpisy?
Tak, choć nie jest to konieczne.
Podpisy mogą wzmocnić przekaz i pokazać, że sprawa dotyczy większej grupy. Pomagają też w nagłośnieniu tematu i budowaniu presji.
Ale mają też swoje minusy – zajmują czas, a odpowiedź urzędu bywa taka sama jak przy petycji indywidualnej. Dlatego przy sprawach technicznych lub pilnych lepiej działać od razu, a podpisy traktować jako wsparcie, nie warunek.
⚠️ A jeśli petycja zostanie "uwzględniona"?
Tu zaczynają się schody. Bo uwzględnienie petycji nie oznacza automatycznie działania.
Ministerstwo może napisać:
"Zgadzamy się, że przepis jest niejasny i wymaga weryfikacji"...
…i przez kolejne miesiące nic z tym nie zrobić.
Dlatego petycje trzeba monitorować. Pisać przypomnienia, ponaglenia, składać kolejne. I piętnować bierność.
❌ A jeśli nie zostanie uwzględniona?
Wtedy jest jeszcze lepiej.
Bo organ musi się tłumaczyć – i czasem robi to tak nieudolnie, że się… kompromituje.
📣 Przykład z praktyki:
Ministerstwo, broniąc sankcji karnych w Prawie lotniczym, musiało przyznać, że „lepiej iść na 5 lat do więzienia niż zapłacić 500 zł mandatu” – bo tak działa system.Odpowiedź? Oficjalna. Podpisana. Opublikowana.
To właśnie siła petycji – zmusza władzę do obrony absurdów. Publicznie. Na stronie internetowej. Z pieczątką i datą.
🤡 A co jeśli organ nawet nie uzasadni odmowy?
W teorii – to niemożliwe.
W praktyce – zdarza się, i to częściej niż powinno.
Zgodnie z art. 13 ustawy o petycjach oraz art. 11 Kodeksu postępowania administracyjnego, każda decyzja odmowna musi być uzasadniona – rzetelnie i logicznie. Organ ma obowiązek wyjaśnić, dlaczego nie uwzględnił petycji, a nie tylko ogłosić werdykt.
📌 Przykład z praktyki:
Ministerstwo Infrastruktury poinformowało petenta, że art. 104 ust. 3 ustawy – Prawo lotnicze (zgoda na szkolenie cudzoziemców) „zostaje utrzymany w mocy”, bez żadnego uzasadnienia.
Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich, który oficjalnie zażądał od ministerstwa wyjaśnień, wskazując na naruszenie prawa do petycji i zasad postępowania administracyjnego.
To pokazuje, że nawet jeśli petycja zostanie zignorowana lub potraktowana po macoszemu, istnieją środki nacisku prawnego – i warto z nich korzystać.
📚 Przykład z praktyki: systematyczne petycje
Od marca 2024 r. składam są co miesiąc petycje do Ministra Infrastruktury i innych resortów. Do końca 2024 r. było ich 16, a w 2025 r. już kolejne 4.
Tematy? Od nowelizacji Prawa lotniczego i wdrażania ICAO, przez absurdalne sankcje karne i terminologię w tłumaczeniach konwencji, aż po zgodność z dyrektywami UE i ochronę środowiska.
Niektóre zostały częściowo uwzględnione, inne – odrzucone, ale z absurdalnym uzasadnieniem, które tylko potwierdzało sens składania petycji.
💥 Podsumowanie: czy petycje się opłacają?
| Korzyść | Dlaczego warto |
|---|---|
| ✔️ Zmuszasz urząd do odpowiedzi | Nawet jeśli się ośmieszy |
| ✔️ Tworzysz dokument w przestrzeni publicznej | Do cytowania, analizy, nagłaśniania |
| ✔️ Ujawniasz ignorancję lub złą wolę | Podpisaną przez organ |
| ✔️ Nie wymaga podpisów, pieniędzy ani struktury | Może działać jedna osoba |
| ✔️ Utrudniasz udawanie, że „nie było sprawy” | Petycje są publikowane w internecie |
📣 Ostatnie słowo?
Tak – petycje się opłacają.
Zwłaszcza w lotnictwie, gdzie urzędnicy myślą, że nikt ich nie rozlicza.
Dopóki ktoś nie każe im tłumaczyć się z tego, że:
-
5 lat więzienia to "lepszy" środek niż 500 zł grzywny,
-
a tłumaczenie Konwencji Chicagowskiej nie może być poprawione, bo… nikt nie wie, kto miałby to zrobić.
Niech tłumaczą się dalej. Publicznie. Petycja po petycji.
Nie zapomnij również zerknąć od czasu do czasu na konto na facebook.com/avialawpl 😏

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz