Dnia 30 października 2024 r. Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC) oficjalnie przekazał do Ministerstwa Infrastruktury (MI) projekt ustawy, który zakłada przekształcenie ULC w nową instytucję – Polską Agencję Lotnictwa Cywilnego (PALC).
Projekt zakłada finansowanie nowej agencji głównie z opłat od pasażerów: 6 zł za pasażera odlatującego oraz 3 zł za pasażera tranzytowego. W związku z tym poprosiłem MI o pełną dokumentację dotyczącą tego projektu w trybie dostępu do informacji publicznej, aby przeanalizować podstawy tej zmiany. Niestety, logiczne i merytoryczne podstawy tego projektu są najdelikatniej mówiąc wątpliwe.
W tym artykule przyjrzę się tylko uzasadnieniu projektu. Jak już niejednokrotnie pisałem:
ULC tworzy projekty legislacyjne głównie pod siebie, często bazując na konfabulacjach, plotkach i manipulacji faktami. Logika w takich dokumentach bywa zastąpiona "magią prawną", a polemika z samym sobą jest w nich na porządku dziennym.
ULC wraz z nadzorującym go ministerstwem od lat "grają do jednej bramki". To właśnie brak kontroli merytorycznej doprowadził w przeszłości do wprowadzenia wielu bubli prawnych, które zamiast poprawiać sytuację w polskim lotnictwie, jedynie mnożyły problemy.
Postaram się pokrótce odnieść do poszczególnych punktów uzasadnienia projektu zmian. Zacznijmy od pierwszej strony i pierwszego akapit uzasadnienia projektu:
[rzekoma poprawa bezpieczeństwa wykonywania operacji lotniczych i ochrona przed aktami bezprawnej ingerencji]
Jeśli idzie o pierwszy akapit, to twierdzenie, że zmiana modelu finansowania nadzoru lotniczego ma wpływ na bezpieczeństwo operacji lotniczych czy ochronę przed aktami bezprawnej ingerencji, jest absolutnie nietrafione. Piernik nie ma nic wspólnego z wiatrakiem – nadzór lotniczy nie jest odpowiedzialny za kwestie bezpieczeństwa operacyjnego, ani za ochronę przed działaniami o charakterze przestępczym. Za bezpieczeństwo operacji odpowiadają przede wszystkim same linie lotnicze, operatorzy lotnisk, służby ratunkowe i służby porządkowe, a nie instytucje nadzorujące. Nie wiadomo dlaczego tą "ochroną" (analogiczną do tej jakiej żądały mafie od właścicieli lokali usługowych w latach 90-tych) nie objęto operacji cargo.
[rzekome zapewnienie możliwości dalszego rozwoju sektora lotniczego]
W uzasadnieniu projektu ustawy pojawiają się terminy, takie jak „państwowa władza nadzorująca” czy „władza lotnicza”, które są niejednoznaczne i niezgodne z obowiązującym prawem. Polski system prawny oraz unijne regulacje, w tym definicja zawarta w art. 3 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/1139 (Rozporządzenie Bazowe), jednoznacznie wskazują, że Prezes ULC jest niekiedy właściwym organem, a nie „władzą”.
Art.. 21 ust. 2a ustawy Prawo Lotnicze jasno określa, że Prezes ULC wykonuje swoje zadania tylko w zakresie niezastrzeżonym dla ministra właściwego do spraw transportu lub innych organów administracji publicznej (PAŻP). Tymczasem stosowanie terminu „władza” przez Prezesa ULC lub PALC sugeruje wyłączność kompetencji, co wkracza w kompetencje ministra oraz wprowadza chaos prawny. W niektórych obszarach organem właściwym jest np. PAŹP.
Nieuprawnione przypisywanie Prezesowi ULC statusu „władzy” powinno zostać wyeliminowane. To nie tylko fałszuje obraz kompetencji organu, ale także koliduje z przepisami krajowymi i unijnymi. Precyzja w terminologii to podstawa jasności prawnej i ochrony przed nadużyciami kompetencyjnymi.
W uzasadnieniu proponuje się, aby na etapie planowania, budowy oraz uruchamiania nowego centralnego portu lotniczego w Polsce, PALC pełnił rolę doradczą, dostarczając opinii i rekomendacji dotyczących kluczowych kwestii infrastrukturalnych oraz organizacyjnych. Następnie, po uruchomieniu lotniska, miałby przejąć funkcję nadzorczą, odpowiadając za kontrolowanie i nadzorowanie działalności portu, zgodnie z wymogami unijnymi i krajowymi.
Prezes ULC przyznaje, że nie ma wystarczających zasobów do zapewnienia odpowiedniego nadzoru na polskich lotniskach, Mamy więc do czynienia z fikcją nadzoru, który nie jest w stanie wypełniać swoich podstawowych obowiązków, co stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa lotów i podróżujących.
Brak skutecznej kontroli nad ruchem lotniczym, szkoleniem personelu, kontrolą przestrzeni powietrznej czy certyfikacją może prowadzić do realnych ryzyk i zagrożeń, które nie zostały odpowiednio zdiagnozowane i zaadresowane. To poważna kwestia, którą trzeba natychmiast rozwiązać, zamiast czekać na dalsze pogorszenie sytuacji. W takiej sytuacji Prezes ULC powinien rozważyć podjęcie odpowiedzialności za ten stan rzeczy, w tym rozważyć dymisję, oraz zgłosić sprawę do odpowiednich organów, takich jak EASA, Ministerstwo Infrastruktury czy Komisja Sejmowa ds. Transportu, by podjąć decyzje zmierzające do naprawy sytuacji.
Polska jest w stanie przeznaczyć środki na wydatki rzędu kilkudziesięciu milionów, extra szczególnie jeśli chodzi o kluczowe inwestycje, jak np. poprawa bezpieczeństwa lotów. Jednak argument o braku funduszy nie powinien być używany jako narzędzie szantażu, w którym ktoś próbuje wymusić zmiany czy decyzje w sposób niewłaściwy.
To nieporozumienie, ponieważ ICAO opracowuje SARPs, które implementuje Ministerstwo Infrastruktury, a nie ULC. ULC jest organem wykonawczym, nie legislacyjnym, więc jego zaangażowanie w proces ICAO jest nieuzasadnione. Większość norm ICAO wdraża Unia Europejska, a ULC i ministerstwo ignorują te, które nie są objęte prawem UE. ULC nie zgłasza odstępstw od norm ICAO, jak nakazuje art. 38 Konwencji Chicagowskiej. Lektura odpowiedzi na petycję z dnia 6 maja 2024 r adresowanej do ministerstwa infrastruktury pokazuje poziom zaniedbań w zakresie wdrażania prawa międzynarodowego. Zamiast angażować się w działalność ICAO, ULC powinno najpierw rozwiązać wieloletnie zaniedbania w nadzorze lotniczym w Polsce. Niejasne jest, dlaczego to ULC miałoby pokrywać koszty związane z działalnością tej agendy. ICAO, zamiast skupić się na swoich podstawowych obowiązkach. Dla przypomnienia w ONZ reprezentuje nas posiadająca stałe przedstawicielstwo EASA i nie wiem co konkretnie tam ULC chce załatwić. Na dzisiaj ULC ma nawet problemy z tłumaczeniem nazwy ICAO nazywając tą agendę ONZ Organizacją Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego zamiast Międzynarodową Organizacją Lotnictwa Cywilnego. To tak jakbyśmy nazywali WHO nazywali Organizacją Zdrowia Światowego.
W opinii prawnej Biura Legislacyjnego Sejmu RP z dnia 17 września 2009 r. na temat zgodności z Konstytucją oraz ustawami formy ogłaszania załączników do Konwencji chicagowskiej, dalej jako „opinia prawna Biura Legislacyjnego Sejmu RP". W przedmiotowym dokumencie wskazano następujące tezy:
„1. Załączniki do Konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym sporządzonej w Chicago dnia 7 grudnia 1944 r. nie mają charakteru normatywnego i są jedynie opracowanymi, na bazie instytucjonalnej Konwencji, międzynarodowymi normami i zaleconymi metodami postępowania. Z tego tez względu, załączniki te nie podlegają procedurze ratyfikacyjnej.
2. Wprowadzenie międzynarodowych norm i metod postępowania do polskiego porządku prawnego (tak aby miały one charakter obowiązujący) wymaga - w zależności od przedmiotu regulacji - bądź zmiany ustawy Prawo lotnicze, bądź wydania (zmiany) odpowiedniego rozporządzenia wykonawczego.
3. Oświadczenie rządowe z dnia 20 sierpnia 2003 r. w sprawie mocy obowiązującej
załączników do Konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym, podpisanej w Chicago dnia 7 grudnia 1944 r. (Dz.U. nr 146, poz. 1413) nie nadaje wymienionym w nim załącznikom samoistnej mocy obowiązującej, nadal bowiem konieczne
jest implementowanie zawartych w nich postanowień regulujących prawa i obowiązki podmiotów stosujących prawo do tekstu ustawy lub odpowiedniego rozporządzenia.
4. Przyjęta forma ogłaszania załączników do Konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym nie jest sprzeczna z art. 88 w zw. z art. 87 ust. 1 Konstytucji, nie zawierają one bowiem przepisów prawa powszechnie obowiązującego".
Co więcej w opinii prawnej Biura Legislacyjnego Sejmu RP wskazano,
że „do opublikowanych w Dzienniku Urzędowym Urzędu Lotnictwa Cywilnego załączników nie można stosować zasad warunkujących ratyfikację przez Polskę umów międzynarodowych (art. 89 Konstytucji). Zasady i normy, wynikające z treści wydawanych w trybie art. art. 54 w zw. z art. 37 Konwencji załączników, mogą uzyskać moc powszechnie obowiązującą jedynie w oparciu o odpowiednie przepisy rangi ustawowej lub podustawowej, przenoszące treść tych załączników do prawa polskiego".
W związku z powyższym należy dojść do konstatacji, że normy i zalecone metody postępowania ICAO, aby stały się wiążące wobec ogółu obywateli (a nie samych państw członkowskich) i powstała konieczność dostosowania prawa krajowego do tych norm i zaleconych metod postępowania ICAO, państwo członkowskie ICAO musi wdrożyć wyżej wspomniane przez wewnętrzy akt normatywny, w przypadku Polski - przez ustawę lub rozporządzenia, których upoważnienie do wydania musi być wyrażone w ustawie. Opublikowanie w Dzienniku Urzędowym Urzędu Lotnictwa Cywilnego załączników do Konwencji chicagowskiej nie nadaje im charakteru prawa powszechnie obowiązującego i wiążącego.
Profesjonaliści z wiedzą i doświadczeniem nie dołączą do organizacji, w której decydują osoby bez odpowiednich kompetencji. Bez zmian w strukturze i zarządzaniu, podwyżki jedynie zmarnują środki publiczne, nie przynosząc żadnej poprawy.
Pieniądze ULC nie są obecnie problemem. Reformę Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC) należy przeprowadzić w obecnej strukturze, eliminując biurokrację i nieefektywność. Główne problemy to brak odpowiedzialności i nadmiar hierarchii, które hamują skuteczność urzędników. Zamiast zmieniać całą strukturę, należy uprościć procesy, zautomatyzować procedury oraz skupić się na realnym nadzorze, a nie rywalizacji z sektorem prywatnym. Należy również wyeliminować obszary gdzie państwo nie pobiera opłat lotniczych w wyniku braku reakcji organu, który wykazuje dużą pasywność jeśli idzie o potencjalne o przychody skarbu państwa. ULC ponosi duże koszty na "darmowe" usługi, gdzie do skarbu państwa nie wpływają żadne dochody. Projekt nie odnosi się w ogóle do aktualnych i możliwych wpływów z opłat.
Fachowcy z doświadczeniem w lotnictwie są zepchnięci na dalszy plan, a stanowiska kierownicze obsadzane są przez osoby bez praktycznego doświadczenia w branży. Reforma musi obejmować cyfryzację, uproszczenie struktury i większą współpracę z branżą lotniczą. Dopiero po wprowadzeniu tych zmian można ocenić, czy fundusze są wystarczające na podwyżki. Tylko kompleksowa reforma uczyni ULC instytucją godną zaufania.
„Już w chwili obecnej Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, przy aktualnej skali ruchu lotniczego, nie jest w stanie zabezpieczyć wystarczającej liczby kontroli na polskich lotniskach w różnych obszarach jego obowiązkowej aktywności.”
„Brak odpowiednich środków na zapewnienie prawidłowej obsługi władzy lotniczej wpływa negatywnie na poziom bezpieczeństwa lotnictwa cywilnego i może powodować zahamowanie obecnego rozwoju lotnictwa cywilnego.”
Twierdzenie, że budżet państwa "dopłaca" do działalności ULC kwotę 77,8 mln zł (na przykładzie 2025 roku), jest manipulacją. Skarb Państwa uzyskuje znaczne dochody z opłat lotniczych, które są związane z działalnością Urzędu. Brak wprowadzenia opłat dla nowych obszarów nadzoru, szczególnie w zakresie personelu lotniczego, sztucznie zaniża przychody. W rzeczywistości większa liczba podmiotów podlegających nadzorowi oznacza wzrost zarówno kosztów, jak i przychodów.
Możliwe, że celowe zaniechanie wprowadzenia opłat w tych obszarach miało na celu stworzenie fałszywego obrazu "dopłacania" budżetu państwa, co mogło zostać wykorzystane jako argument do przekształcenia ULC w agencję. Taka zmiana zapewniłaby nie tylko większą niezależność finansową, ale także otworzyłaby drogę do wyższych wynagrodzeń dla autorów projektu, stawiając interesy wewnętrzne ponad dobro całego sektora lotniczego.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz