Minimalne wysokości lotów nad "miastami". Sezon 4 odc. 3. Nieudolne, żenujące dorabianie alibi przez ULC w sprawie skandalicznych doniesień urzędu do organów ścigania na pilotów, w których sądy prawomocnie w uzasadnieniach wykazały, że ULC nie ma pojęcia o prawie.

ulc piasek

Tak jak piszę już od dawna i co potwierdziły uzasadnienia wyroków sądowych   Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w zakresie minimalnych wysokości lotów na obszarami administracyjnymi miast jest NIEWAŻNE To nie koniec sprawy, bo jest jeszcze ciekawiej.  Okazało się bowiem, że problemem ULC nie jest brak fachowców, ale prawników, którzy mają wiedzę na poziomie WOS w zakresie zrozumienia hierarchii i źródeł prawa.  ULC wciskał wszystkim przez lata jakieś dyrdymały o władzy lotniczej w rozumieniu międzynarodowym. Cały ten bełkot, a wręcz szambo prawne jakie wytworzono w Polskim Prawie Lotniczym jest tematem wielu wpisów na tym blogu.  Czytając uzasadnienia prawomocnych orzeczeń sądowych dochodzimy do wniosku, że działalność ULC bez całkowitej wymiany kadr nie ma większego sensu.  Jak można pilnować przestrzegania prawa w takiej sytuacji? W zasadzie to po pierwszym wyroku duża liczba osób z ULC powinna zostać wyprowadzona z budynku na ulicy Filsa 2 w Warszawie - z asystą lub bez.  
 
Już w  lutym tego roku, czując nadchodzące problemy i ciężar wytaczanych argumentów, ULC „wynalazł” w naprędce "wytłumaczenie" o możliwości wprowadzania rzekomych lokalnych regulacji na podstawie „upoważnienia” z SERA, czyli bezpośrednio obowiązującego Rozporządzenia (UE) 923/2012. 

Na marginesie  Dział Prawno-Legislacyjny ULC wyroków nie uznaje i udaje, że ich nie było (są to dla nich opinie sądów w sprawach indywidualnych) i dalej wysyła prawników do nierozstrzygniętych jeszcze  spraw gdzie składał bezpodstawne doniesienia. Wysłani "prawnicy" obciążają podatników i kompromitują ULC poziomem swojej porażającej niewiedzy (np. nie wiedzą, co to jest METAR). Chęć niszczenia życia pilotom jest wprost w urzędzie patologiczna.  Szkodliwa i bezprawna działalność tego działu to temat na oddzielny wpis. 

Przez cały czas "debaty" ULC powoływał się na mityczną interpretację EASA, która miała być kluczowym dowodem praworządności ULC. W maju br. czując podstęp, zażądałem w trybie dostępu do informacji publicznej kopii zadanego pytania i udzielonej  odpowiedzi. 

Pytanie zadane przez ULC do EASA było takie:
 



Odpowiedź EASA z dnia 19 marca 2024 była następująca:
 



Proszę zwrócić uwagę, że w moim wpisie z dnia 19 marca 2024 w pkt 5. żądałem wyjęcia z sejfu i pokazania tej opinii. ULC oszukiwał przez długi czas, że ją ma, powoływał się na nią, a jej nie miał. Fuj! Kłamczuchy!

Prezes Zarządu EASA i jednocześnie Prezes ULC Piotr Samson, pytając Luca Tytgata, p.o. dyrektora Agencji EASA, chciał ewidentnie wymusić na swoim podwładnym i ubiegającym się o stałą funkcję kategoryczne potwierdzenie, że w interesie bezpieczeństwa państwo członkowskie może wykorzystać zdanie z SERA.2005 do ustanawiania wyższych wysokości. Zapis ten brzmi  tak: „The operation of an aircraft either in flight, on the movement area of an aerodrome or at an operating site shall be in compliance with the general rules, the applicable local provisions”.

Odpowiedź na pytanie musiała być twierdząca, bo z lub lub bez tych "local provisions" konieczne jest wyznaczenie stref R i ich  publikacja na mapach lotniczych.  EASA wyjaśniła w GM do czego służą owe "local provisions" i nie ma powodów do zmiany zdania. 'Local provisions' nie są w tej sprawie potrzebne, wystarczy stosować przepisy i opublikować należycie strefy.  Mamy więc do czynienia z  małym  "oszustewkiem" lub "sztuką manipulacji".  Pytający wiedział, że  odpowiedź będzie twierdząca, a że nie mająca związku z problemem to już tylko szczegół. 

Proszę zwrócić uwagę w treści pytania, że motywem zmian miał być nie hałas, ale bezpieczeństwo, które, jak potem sam ULC przyznał w maju, jest należycie chronione w normach ICAO i SERA. Czysta próba manipulacji. Nawet naciągać trzeba się nauczyć, nie zawsze argument bezpieczeństwa działa.  

Pan "Lucek" (imię poprawiam z czystej sympatii i uznania wiedzy) wyczuł pismo nosem i potraktował pryncypała jak przedszkolaka i szybko, bo już 19 marca 2024, czyli na krótko przed odpłynięciem Prezesa Samsona  z ulicy Filsa, wytłumaczył  mu, że EASA nie udziela wykładni prawa UE, a to, co robi, to wydaje np. GM, a tam jest wszystko napisane, do czego służą "local provisions"   Jak ULC chce  uzyskać wiążącą wykładnię prawa, to niech w ramach procesu sądowego  zwróci się o wykładnię do TSUE, ale tchórzliwy ULC tego nie zrobi, bo boi się takowej opinii jak ognia. Poza tym Pan Lucek powiedział wyraźnie, że  nie ma problemu, można ustalać wysokości lotów  jakie się chce, ale trzeba przestrzegać szeregu przepisów, które ULC naruszył. Przyglądając się nim, można wręcz wskazać naruszenie prawa przez ULC, np. PART-AIS w zakresie  publikacji. Pan "Lucek" wskazał więc wprost, że ULC narusza prawo! Wszystko co napisał p.o. Dyrektor EASA pisałem niemal 1:1 ,  proszę więc czytać mój blog! 😆 To już jest wielokrotna kompromitacja ULC. Dlaczego jako podatnicy mamy płacić za ten cyrk? 



Podsumowując, "magiczna opinia EASA" była dziecinną zagrywką post factum ULC, która potwierdziła, że krajowe rozporządzenie jest nieważne, a na dodatek pokazała, że ULC nie rozumie  roli EASA i TSUE czym dodatkowo kompromituje nasz kraj. ULC boi się opinii TSUE, woli szczeniackie zagrywki. 
Trzeba przemyśleć zasadność zrzutki na wiaderko i grabki dla ULC, bo  jest wtedy  szansa, że ograniczy teren tych zabawa do podwórka na terenie posesji na ulicy Flisa 2 w Warszawie. 

Jak to możliwe, że ci sami ludzie, co się skompromitowali, zmieniają nieważne rozporządzenie w następnym wpisie…
 
 Nie zapomnij również zerknąć od czasu do czasu na konto na facebook.com/avialawpl 😏

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz