Ministerstwo Sprawiedliwości nie widzi problemu z ochroną załóg lotniczych. Złudzenie ochrony przez "obecne rozwiązania' i „prawo międzynarodowe”.



Ochrona załóg lotniczych „już jest”? To wygodna iluzja

W Polsce najwyraźniej musi wydarzyć się tragedia, żeby „nagle” ktoś uznał, że problem istnieje. Dopóki nic się nie stało — słyszymy, że „wszystko już mamy”, „prawo wystarcza”, „konwencje chronią”. To wygodne. I fałszywe.

Po odpowiedzi Ministerstwa Infrastruktury — które wprost przyznało, że kwestia sankcji karnych leży poza jego kompetencją — zwróciłem się do Ministerstwa Sprawiedliwości. Odpowiedź przyszła. Uprzejma, terminowa. Merytorycznie płytka.

Resort wyjaśnił, że nie widzi potrzeby zmian, bo przecież w kodeksie karnym już są:
groźby, zniewaga, naruszenie nietykalności, zmuszanie, zniszczenie mienia, piractwo. Innymi słowy: katalog przepisów ogólnych, które teoretycznie da się podciągnąć pod wszystko.

Problem w tym, że to nie działa w realiach lotnictwa.

Część tych czynów jest prywatnoskargowa.
Część w praktyce kończy się symbolicznie albo wcale.
Część jest iluzoryczna na etapie ścigania.

Jednocześnie za drobne błędy pilotów prawo przewiduje drastyczne sankcje, sięgające wielu lat pozbawienia wolności. Ta przepaść w surowości odpowiedzialności jest oczywista — tylko nie dla ustawodawcy.

Problemem nie jest to, że dane zachowanie „da się gdzieś zakwalifikować”, tylko to, że bez dedykowanej, publicznoskargowej ochrony prawo nie działa prewencyjnie ani operacyjnie.

„Nie trzeba zmian krajowych, bo załogi chroni prawo międzynarodowe.”

To jest czysta iluzja.

Konwencje lotnicze i Protokół montrealski nie wprowadzają żadnych sankcji karnych.
Nie penalizują czynów.
Nie zmieniają trybu ścigania.
Nie tworzą realnej ochrony „tu i teraz”.

One jedynie mówią, które państwo może działać, jeśli już ma odpowiednie przepisy krajowe. Bez nich są pustymi ramami.

Dlatego inne państwa — USA, Francja, Hiszpania, Niemcy — wprowadziły własne, twarde sankcje karne. Nie dlatego, że nie znają konwencji. Tylko dlatego, że konwencje nie wystarczają.

Zresztą nawet w Polsce temat ratyfikacji Protokołu Montrealskiego pojawił się dopiero po mojej interwencji. I nawet jeśli protokół zostanie ratyfikowany — bez zmian w prawie krajowym nadal niczego nie „chroni”.


Kolej jako wygodny kontrargument… tylko że fałszywy

Drugi powtarzany argument brzmi:
„Lotnictwo jest międzynarodowe, kolej to co innego.”

To po prostu nieprawda.

W 2023 roku ustawodawca świadomie i celowo przyznał ochronę „jak dla funkcjonariuszy publicznych”:

  • pracownikom kolei (art. 58a ustawy o transporcie kolejowym),

  • pracownikom transportu zbiorowego drogowego (art. 49a ustawy o publicznym transporcie zbiorowym).

To nie była interpretacja. To była konkretna decyzja ustawodawcza.

I stało się to mimo faktu, że:

  • kolej funkcjonuje transgranicznie,

  • pociągi i załogi przekraczają granice,

  • zagraniczne podmioty działają na terytorium RP.

Sam regularnie jeżdżę czeskimi pociągami w Polsce i polskimi pociągami za granicę. „Międzynarodowość” nie była żadnym problemem, kiedy państwo chciało chronić kolej.

Jeżeli odpowiedzią ma być „wszystko już jest”, to pytanie brzmi, dlaczego w 2023 r. ustawodawca uznał, że dla kolei to nie wystarczało. 

Pociąg w razie eskalacji można zatrzymać i wezwać służby, samolotu nie da się zatrzymać — a mimo to to kolejarze mają dziś ochronę jak funkcjonariusze publiczni, a załogi lotnicze nie. 

Dlatego brak analogicznej ochrony dla załóg lotniczych nie jest luką ani przeoczeniem.
To jest świadoma decyzja, że jedną gałąź transportu uznaje się za element bezpieczeństwa publicznego, a inną — nie.


Polska specjalność

I tu dochodzimy do klasycznego schematu:
dopóki nie wydarzy się coś poważnego — „problemu nie ma”.
Gdy się wydarzy — wszyscy będą pytać, dlaczego nikt nie reagował wcześniej.

Tymczasem reakcja była.
Była petycja.
Były argumenty.
Były wzorce zagraniczne.

Zabrakło tylko gotowości, by zejść głębiej niż poziom: „mamy ogólne przepisy”.

Na marginesie — za kulturę odpowiedzi i dotrzymanie terminu należy ministerstwu podziękować. Uprzejmość nie zastępuje jednak treści, a tej w tej sprawie po prostu zabrakło.

Może więc w ramach zapowiadanych „prac koncepcyjnych” ktoś w końcu uzna, że bezpieczeństwo lotu zaczyna się od bezpieczeństwa załogi — zanim życie samo napisze uzasadnienie do nowelizacji.

Petycja na stronach ww.  ministerstw:

 💬   Nie zapomnij również, zerknąć od czasu do czasu na konto na facebook.com/avialawpl 😏 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz